RSS
piątek, 23 czerwca 2017

Obowiązuje RODO.

Brutalnie cenzuruję blog ('Kietrz i okolice3 ...' również). Jeśli czas i zapał

pozwolą przywrócę tu tytuły niektórych wpisów i niektóre zdjęcia.

Patrzę na rynek w tv na żywo i przecieram oczy. Na większości moich rynkowych zdjęć nie widzi się UMiGu z jego kamerą, a kamera   widzi i pokazuje nie rynek, tylko wycinek rynku. Poniżej 3 gazetowe wycinki i  7 dni z najnowszej historii rynku. Jego ...  zaczęto w piątek (16-06-2017), zdjęcia pokazują sytuację z 17-23 czerwca.

Szesnatego czerwca roku pamiętnego

Zjechały maszyny do rynku naszego...


 

Widuję też inne, czasem milsze rzeczy. Milsze to głównie przyrodnicze (śliski temat). Tu grzyby przy Jamie (czarka austriacka) i pod ławką na Promenadzie; kwiaty w RGG i  w domu; ślimak wstężyk żółty pod Rozumicami (Na kolejnym talerzu z targu mam super rzadkość-  ślimaka lewoskrętnego, taki się zdarza jeden na milion ).


 Lang.-Żer., coś się dzieje. Jest  jeszcze gorzej. 1 lipca tak

Jesienią 'tylko' tak


Arboretum w Grodczankach, złamanie zgłoszono 2-3 tyg. temu w ich urzędzie. Zapomnieli?  Mają w nosie? Tak ma być, kto się zna ten wie?


Welurowskie Wspomnienie


22:29, open123
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 kwietnia 2016

Obowiązuje RODO.

Niezbyt to ogarniam, ale cenzuruję ten blog ('Kietrz i okolice3 ...' rónież) 

Jeśli czas i zapał pozwolą, przywrócę niektóre zdjęcie do tego blogu.

O  kopalnych mięczakach z Kietrza (m.i. Corbula gibba) napisano książkę, do nich,  do naszych znalezisk archeolog., do mamucich kości przyjechali naukowcy w  1932. Słyszałam wcześniej o kościach okol. mamuta, X obiecał  pokazać je przy nast. spotkaniu.

Lubię www.selskebaroko.cz,  architekt. ciekawostki z  Czech. W  naszej okol. też cenimy piękno.   Dziś głównie ogrodz.; dawne i powoj., kietrzańskie i z Ludm., Czerw., Bogd. (Skoro mowa o Czechach/Czechii; w www.colours.cz  o kolejnym festiwalu w Ostravie; 14-17 lipca, koncerty, dyskusje, warsztaty; dzieci każdego wieku i niepełnosprawni mile widziani- dzieci do 140 cm wzrostu wstęp darmowy, młodzież zniżki, niepełnospr. specjalne platformy widokowe i zniżki dla nich&opiekunów.  Tysiące młodych z G. Śl. i inni Polacy korzystają z tej imprezy.

Piękny młody zabytek rdza  zżera, cieszcie oczy póki jest.




Met. ogr. wykorzystują  różności, także eSy, fale, serca, figury geom.


Selskebaroko pokazuje ornamenty obecne i nas. Mi.i.  balustrady (poziome pasy ozdobnie ułożonych cegieł) na Remizie, słoneczko (okrągły lufcik obmurowany cegłami-promieniami) na Betoniarni, krzyże i kwiaty w Maciow. i Odrz., Boże oko na Okop., attyki&półkolumny etc na UMiGu i Awangardzie, serca, nisze i figurki na Nabrz. i w Dobrosł. (tamże Grajek),   daty i inicjaływ Krzan. 




Inne. Wiadukt z Wierzbna, 2 det. młyna w Sułk., pałacyk myśliwski i jego bud. gosp. w Szczytach, dekor Pawilonu (z brakującym dziś el.), stodoła M., ogrodz. w Rakowie, det. kam. krzyża i krucyfiks z kapl. w Dobrosł.; lis w Rohovie, bocian w Kietrzu.


I jeszcze inne



Jama wysprzątana, zaprasza. Pawilon- przyjazne drzwi,  klimatyz.  przyjazne pobliskim Kietrzanom (Cichsze od innych, więc i droższe); otwarcie- czw. 21-04-'16. Drzwi 'sie wygły', ale nadal tamują i trują. Msz  przydałoby się nam więcej  ławek (Z oparciem i podłok. po bokach), także  w zacment. alejach. Chętnie siadała na ławkach odwróconych w stronę Mick./Księżopola, Nasiedla/N. Cer. Nie marzę już o tabl. inf. o drzewostanie Jordanu, o podobnych na temat świata zw. Promenady, Jamy, alejek śnić nie będę. Melduję tylko, że M. widuje od zimy czaplę siwą (zawsze tylko jedną) na łąkach przy Hub. i RGG.



Lochy  Pawilonu. Rozległe piwnice o wys. 2,70 przysposobiają, wielu liczy na prawdziwą siłownię. A czemuż-by-nie  Szkoła i Klub Flamenco/Tanga/Samby/Salsy/Stepowania itp (zumba się bez trudu aklimatyzowała), Schron Nocnych Marków Bezsenników i/lub  inne światowości, fantazje. ;)

Podobno Biedronka zamknie się na miesiąc, zainstalują piece do wypiekania pieczywa na miejscu (Taka moda, pieczywo przyjeżdża mrożone sklepy same je wypiekają).  My, bardzo prehistoryczni, jeśli już, to kupujemy chleby z lokalnych piekarni; bez poprawiaczy i niekrojone, w dodatku zjadamy je czerstwe.


Nacierają fiołki i bażanty. Leśne fiołki w RGG (niebieskie i bezwonne), pachnące fiołkowe połacie w i ponad Al. Kaszt., bażanty w środku miasta i na obrzeżach.






Także dzięcioł duży nie zważa na ohydne otoczenie stadionu, w dodatku nie jest tak płochliwy jak te z Prom. i spod Jordana.

Makolągwa; przy drodze Kozł.-Kietrz martwy  makolągwa w stroju godowym (czerw. plamy pod gardłem i na głowie), z ziarnkiem w dziobie.


Śmiałek na naroż. dębie (Kośc./Okop.)


Ćmy. Ten motyl   (mniszka brud. nr2?) i mniszka brudnica odleciały, ale ćmę denatkę dołączyłam do zbiorów.

Było już jednodniowe lato


Dom Kultury; ulepione latem plastusie i 'obrazki'

Na naszym targu metalowe kopyto do wzięcia


Kościół w Jakubowicach (o jego pożarze wspomniałam) dawno już odnowiono.

Wśród kotów przykre poruszenie. Zniknięto ich sporą gromadkę, dziwny ktoś i szczury się cieszą.


Wikingowie w Raciborzu, Kietrzu? Mów mi 'Dziadek.'  Rocznicowy Król Niedżwiadek.

Mieszko I z Wikingami, (Mieszko, czyli Misza/Miszka tak pieszczotliwie  mówi się o niedżwiedziu). Miał u swego boku Wikingów, inni Piastowie także;  Wikingowie pływali naszymi rzekami, handlowali (walki były mniej ważne). Jest  teoria, że Mieszko I był Wikingiem z urodz., dla mnie równie fantazyjna jak ta, że Krzysztof Kolumb to nasz zaginiony Władysław Warneńczyk.  Zapominamy czasem o fakcie, że nasz słodyczowy  Mieszko  był dziadem Kanuta II Wielkiego, króla Anglii i Danii. Szukaj: 'Wikingowie na ziemiach pol.', 'Wikingowie na G. Śl.




21:01, open123
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 listopada 2015

W tym roku z Chuchelnej  do Beli. W Ch. postraszyli hałasem; na rozstaju  leśna kapliczka,  w chuchelskim w lesie co krok  kuszące ścieżki.

W Beli miejscowości Labirynt na wzór średniowiecznych l. kościelnych. Kto nie mógł wybrać się do Ziemi Świętej pielgrzymował na kolanach  takim szlakiem (tu do przeczołgania jest 2,5 km). Dwa baseny z lodowatą  wodą; w wodzie jednego dnia rankiem dzieci, innego ja i  rówieśnicy płci obojga. I dzieci. Tu ujęcie pitnej w., łąka, spokój. Obok spory plac zabaw nie tylko dla małych dzieci. Kawałek dalej rybniki.



Za rok odwiedzę gospodę i rybne stawy Rotschildówdąb/dęby pomniki prz. pod Bohuslavicami. Zaskoczyło mnie w Czechach coś niemiłego. W Chuchelnej i dwu innych miejscowościach znienacka b. głośno  poleciały jakieś wiadomości radiowe albo coś podobnego. Tego się od nich nie uczmy.


W Beli w pobliżu basenów, labiryntu i ścieżki spacerowej spotykam psa  cane corso (mówi się kor-zo, nie korso i nie korzo); boserowaty  wielkości niemal cielęcia, sierść  ciemna szaroniebieska. Pies był nadzwyczaj dobrze wychowany (jaki właściciel, taki pies). Innego dobrze ułożonego psa ciekawej rasy spotykam później w Kietrzu; właściciel (także Czech) zdradza po chwili, że to ...  border, internet podpowiada, że Australian cattle dog. Jakby nieduży owczarek alz. o ciemnej szaroniebieskiej  maści, bodajże z brązowymi łatkami.  W Kietrzu w kilku miejscach trzeba bardzo uważać na nieułożone -albo źle ułożone- duże psy, które znienacka tak agresywnie się rozszczekują, że łatwo o atak apopleksji.

Korzystam z pięknej pogody i z Beli jadę do Zavady, gdzie ma być średniowieczny gródek (mokradłowy rezerwat, ptaki i dalsza ekspoloracja lasu pod Chuchelną nie dziś). W Zavadzie na zakręcie trafiam na sprytnie ustawione stojaki dla rowerów,  a w  lesie na ślady średniowiecznych szańców/fos, chybotliwy mostek dla ekstremalnych. Późno już,  zmykam do Bohuslavic, stąd świetną polną drogą do Bolatic. I do odległego Kietrza.

          

          

          

Głaz z  liczbą, może to czeskie 'A jego imię 44'.

Bohuslavice, kościół z nietypowym zwieńczeniem;  dąb/dęby pomnik prz. na razie mnie ominęły, ale dębowi rpp  na Żeromskiego w Kietrzu dobrze się przyjrzałam.

Owocne podróżowanie nierowerowe. Wołczyn; była synagoga, został tylko cmentarz i nieliczne groby.


Stacja PKP. Pociągi ciągle jeżdżą, do Kluczborka, do Wrocławia. Kas biletowa, bufet etc to tylko wspomnienie.

Nie ma jak u siebie

Małe 'zwierzęta' same się do mnie pchają (ale zasuszonego motyla spotkałam na asfalcie koło RGG). Pięciokropa biedronka mutant  w mieszkaniu, owad monstrum (tu powiększony) tkwił na murze obok domofonu (na plecach? na brzuchu?),  plaster miodowy  na chodniku kilka metrów dalej. Podobno biedronka wielce zmienną jest zarówno co do liczby krop jak i co do ubarwienia. Jako stary -mało elastyczny- pies  nie lubię tych trików, dla mnie biedronka=czerwona. Żółtych malin i pomidorów również :(


              

Psy się skarżą, że faworyzuję Xy. Ten pies nie szczeka bez potrzeby. Tak trzymać, kolego psie.

Po drugiej stronie ulicy (Okop.) piękne ptaki. Krewkie kolorowe koguty z białym kleksem, szara kura  w białe cętki i inne; część kuraków ma cyrkowe zapędy.

Wiadomo kto- Maciowakrze, Długa, Kośc., Łamaniec/podwórze, Żer. (zwłoki); drewniany zwierz w Jamie i przynęta w parku pałacowym w Kravarzu

                           

                                    

                   

(Skorzystałam z rady mądrzejszych i ostatnio rybie łuski usuwałam widelcem, polecam.)

T.G. zachował zdjęcie  głazu z Promenady, sięgał powyżej kolan rosłego mężczyzny. Ja mam w pamięci dużo mniejszy idealnie gładki. Inny?

Pierwsze cesarskie drzewo (inaczej paulownia) zobaczyłam w Suchej Psinie, kolejne w Kietrzu.  To rośnie na Żymierskiego. C. drzewo ma liście do 70 cm dł., nie licząc ogona i orzechowatą torebkę bez  nasion.

Pawilon i nas czeka wielka zmiana. Żałujemy zwłaszcza stoiska mięsnego.


Z pachołkami i bez pachołków. Spółdzielnia m. ustawiła pachołki w trosce o pieszych. A Hydrokan? Zdjęcia nie pokazują wszystkiego :(

Mój blok postawiono ok. 1965. Od tego czasu w naszej w klatce 2 z 9  mieszkań nie zmieniały lokatorów.

Przy koszu powyżej lubią stanąć pan/pani, czasem panicz ze sporym brytanem, pies zostawia wielką pamiątkę, idą dalej. Czasem pamiątka zostaje przed Łamańcem, w pobliżu Ośr. Zdr.

Książki  na placu targowym

Słowniki, poradniki, klasyka,  Wolter i Platon; 'Mistrz i Małgorzata' itp. Obejrzałam kilka, solidnie wydane, w twardych okładkach za niecałe 10 zł.

 Czerwono, zielono na Żeromskiego

***

Zapowiedziane bardzo przedpierwszowojenny cyklista i drewniana rzeźba z Bieńkowic, fragm. dworku w Stepankovicach jeszcze w dojrzewalni

01:37, open123
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2015

Była  Praska Wiosna, jest Praska Jesień; do Pragi stąd 300km.

Hradczany  w dzień i nocą

Widziałam dwie kwitnąca magnolie (także ta Tomalów kwitła po raz drugi), nie padało i nie piekło, ale rozpięte parasole były. Czas burczaka, nie piłam, ale doleciał mnie jego zapach, podobno dolatywał i zapach trawki gdzieś w pobliżu szwejkowej piwnicy. Nieco dalej dostępne są Francuskie Frykasy z samego Paryża. O ile pamiętam, jedyny syn W. Szekspira (Hamlet) zmarł w dzieciństwie. W sklepie spoż. zobaczyłam czeskie chleby posypane mąką i ładnie przeczesane w podłużne prążki, kto chce wkłada je do maszyny i w mgnieniu oka są pokrojone. Chleb w środku brązowawy, smaczny. Ale czeskie lody znowu mnie zawiodły, zwłaszcza cytrynowe- z bryłkami zamrożonej wody. Także kofola nie dla mnie.

  

       

Od Szwejka  pędzimy do tramwaju, by oszczędzić nogi i na Hradczany wjechać. Mijamy Tańczący Dom, most na Wełtawie, Hlahola (stulatka zbudowanego dla ćwiczeń chóru) i Narodne Divadlo z Pegazami? i całą resztą. Gdzieś w jego pobliżu W. Havel tkwił w areszcie domowym. A secesyjnych rówieśników Hlahola, równie efektownych i z freskami, widzę tu więcej.

  



W Pradze połknęłam tę  książkę. Wydano ją po polsku? Także restaurację wegetariańską Maitrea mogę polecić- smacznie, przed późnym wieczorem tłoku nie było.

Schodząc Hradczanami w dół mijamy drewnianą bramę wjazdową  z promieniami słońca, mamy takie u nas. Po lewej, po prawej i przede mną zabytki, zabytki, zabytki. M.i. jakiś żółtawy obiekt, zielone latarnie, pałac Schwarzenbergów (sgraffiti wygląda tu ładniej niż na Ratuszu w Głubczycach), pałac arcybiskupi z gęsiami w herbie, olbrzymi pałac królewski, a za nim katedra św. Wita. I skromny grób żołnierski. Są i żołnierze, między katedrą i Wełtawą aż ciasno od zabytków, są też budki wartownicze. I ciągle mijamy się z rosyjskimi chłopakami, rozstaniemy się przy bańkach mydlanych 2m długości.




   

      

   

                


Rowerzystów widziałam kilkunastu, w śródmieściu jeździły segwaye (W tym jedna ok. 12 osobowa wycieczka, wszyscy z kaskami). Po pagórkowatym mieście rowerem nie jeździ się łatwo, piesze wędrówki też karkołomne- co krok przejścia podziemne   i stacje metra z holenderskimi schodami (b. stromo, stopnie wąskie). Są rowery do wypożyczenia (różowe), wszystkie kobiety chodzą na płaskich obcasach.

Na Starym Mieście słynny zegar astronomiczny, znany jako Orloj


Most Karola, ponad 500m dł, zatłoczony i pełen posągów; stąd wrzucono do rzeki św. Jan Nepomucena. Jest jego posąg i tablice, turyści polerują obrazki 'na szczęście'. Jest tu portrecista, są muzycy (oldboje grają Happy Jazz), itp; jest żebrząca staruszka.

 

Nie planowałam wielkiego zwiedzania, nie wchodziłam do wnętrz. Klęska urodzaju i tak przytłacza.

Kościoły. Św. Jerzego; nowoczesny kościół z zegarem XL; kościół  i pianino w pr. dolnym rogu (swego czasu porozstawiano takie pianina, by każdy chętny sobie pograł); św. Cyryla i Metodego (na nim tabl. przypominająca zamach partyzantów czeskich na Richarda Heydricha w 1942, szczegóły w internecie, polecam także całą rozmowę z taksówkarzem).

    

                                       

                      Byłam w ogrodach i parkach. Paw albinos gdzieś się schował, przy pałacu Wallensteina/Senacie zielony labirynt z ogrodem włoskim, fontannami i rzeźbami, 'sekretny ogród'  i sowy w ptaszarni.

      

       

Sekretny ogród/sztuczna skała (bodajże z XVIIw.), robi wrażenie.


          

Co jeszcze? Dom Czarnej Madonny, Złoty Dom, wieża telewizyjna (brr) i inne

        

  

                 

        

                      


***

Adio, ulubione; Okrzei

Kolejny kot łamańcowy, prawdopod. potomek najpierwszych średniowiecznych kietrzańskich kotów ;)

Lubotyńska



00:26, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2015

Rezerwat Góra Gipsowa, 'robocza' sobota 19 września, od 10.00

Nowi wolontariusze proszeni o wcześniejsze zgłoszenie się

(przez Facebook albo drop.org.pl.

Upalna lipcowa niedziela, ruszam do Krzyżowic szukać prapraprzodków X'a, który udostępnił nam zdjęcia swych przodków, tych z grobu na Okopowej i ich córki.

Kietrz-Czerwonków--Boguchwałów-Nowa Wieś-Krzyżowice i z powrotem przez Nową Wieś-Wojnowice PGR. W Krzyżowicach, jednej z  krzyżackich kiedyś wiosek, ślady dalszej przeszłości nieobecne. Na cmentarzu grobów sprzed 1945 nie ma.:(

Przy niestarym kościele pachołki (podobne przy mostku i pobliskiej kapliczce) i niekompletna płaskorzeźba.





Jednego z domów strzegą tu lwy (za parę dni we Wroninie zobaczę kolejny lwi dom), obok lwów częste  w okolicy 'jajka w kieliszku'.

Także tego krzyżowickiego budynku strzegą lwy, te lwy to produkt ostatnich lat.


Wspomniane lwy we Wronienie, jest ich na tym ogrodzeniu pięć.

Tuż za Krzyżowicami niechcący płoszę sarny, szczekają; na drugim końcu wsi milczy ta ptaszyna.

Do i z Krzyżowic przez Bogdanowice, konieczne do odwiedzenia. Kościół/sanktuarium przy nim wmurowane płyty nagrobne, cmentarz i nowy cmentarz.


 

 


Tym razem w B. znajduję dwie wspaniałe bramy, bramy jakich nigdzie indziej nie widziałam.

Złotnik (przypływa do tu spod Krzyżanowic), koło Złotnika boisko i drzewo z mini kapliczką.

Przy Bogdanowicach Nowa Wieś, a tam przy kościele  zewnętrzna dzwonnica



Domy w Nowej Wsi świadczą o zamożności wielu dawnych gospodarzy.


W Boguchwałowie stoi bardzo stary zabytkowy kościół, jego cenne wyposażenie wróciło zapewne z Krakowa, odrestaurowane.   Poniżej skromniejsza pamiątka z przeszłości

Wojnowice; tym razem zerkam na stawy, konie, krowy. Są tu ręce i jest chęć, postawiono kilka znaków drewnianych. Tego wędrowiec często w naszej okolicy daremnie szuka.


Zając przy drodze do Nowej Cerekwi.

***

Przeglądam świeżo kupione rozmówki polsko czeskie; 'dobry napad' znaczy 'dobry pomysł' (Oczywiście potrzebne są czeskie znaki diakrytyczne, których nie umiem/nie mogę dodać.)

Zrobił  Kietrzanin, nosi  Kietrzanin (frag. większej całości).

Nowy sklep na Głowackiego

Jeden  z żelaznych mostów się wyróżnił kolorowo.

Mnie to przypomina zabawę  'baran, baran buc'.

Na Długiej jest już dach, zamiast miejscowej Niebieskiej  tu Pomarańczowa Alternatywa (Mamy jeszcze w Kietrzu liczną Mostową Alternatywę Ni-to-ni-sio); dach kościelnej wieżyczki także już położono.

 

 


 




21:38, open123
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lipca 2015

Najnowsze:

Polacy i Czesi znów pracują   w RGG

klejnocie przyrodniczym miasta Kietrz

sobota 19 września od 10.00

Dowiedz się więcej i dołącz

Dziś naprawdę paskudny widok (nieco dalej), nie dla każdego. Dziesiątki albo i ponad sto martwych stworzeń w jednym miejscu. Ale też aktualności z RGG (Niestety, pełno barszczu S. w RGG, w jego otoczeniu, w okolicy; niektóre okazy tuż pod RGG muszą mieć co najmniej 4m. Olejki eteryczne groźne w promieniu 2m. Do W. Brytanii barszcz sprowadzono jako roślinę ozdobną, do nas jako pastewną.) I inne najostaniejsze zdjęcia z okolicy, nieco wcześniejsze następnym razem.


W RGG, niedz. 19 lipca; żółto i różowo-fioletowo-niebiesko, motyle i inne stwory  bardzo zajęte, płoszy je płyn antykleszczowy :(








Dziewięćsił tuż przy RGG, rok temu widziałam ich tu kilka (w lepszym stanie).


Pod tablicą stoję  dokładnie o 11.50, słońce  przede mną też na 11.50, wg tablicy przede mną północ (na godz. 12.08). Widuję w RGG zagraniczników, także naukowców i nienaukowców z różnych miejsc Polski, zastanawiam się,  co myślą o gminie, w której taki nonsens widnieje od kilku lat. Koloryt lokalny? Już wiem, skąd się to wzięło, marna pociecha. Ogłupiająca teraz tablica stała nad RGG, w pobliżu stanowiska 4 i wskazywała północ, tam gdzie ona naprawdę jest. Z jakiegoś powodu przeniesiono ją na dół i ustawiono tak, jak dziś stoi.

!

Nowe wiaty widzę pod Rogożanami i w Nowej Cerekwii, przewiewne jak na Rivierę. Niestety, pod Rogożanami uwieczniona  w betonie żabia zagłada.



Były też martwe ryby w Troi, ja szukałam&nie widziałam. Widziałam zatykające Troję farfocle i dotarłam  do tej płycizny (z farfoclami) tuż za Kietrzem od strony Gródczanek.



***

Beata Szydło w  Głubczycach, słynna Nelly Rokita była także w Kietrzu.


Na Niepodległości roboty (Dąb jest 'wojewódzki',  alarmujący  mur też?). Także na Niepodległości hibiskusy (od kilku lat b. powszechne w gminie.)



ECO Okna?

Inwalidka doczekała się ułatwienia, rowerowego stojaka.

U nauczycielki KK; para zaprzyjaźnionych ptaków i hortensje. Jeden z krzaków hortensji przybrał rozmaite kolory, od jasno różowego po ciemno niebieski. W Kornwalii dla koloru pod krzewem hortensji zakopywano makrele, może i dzis tak robią). Hortensje, jak hibiskusy,  powszechne w Kietrzu i  okolicy.


Spoza nieszarych niebieskich chmur przezierało prawdziwie pomarańczowe światło, sprzęt nieczuły na subtelności:( Dziś o zachodzie niebo jest niespotykanie złociste, jakie wyjdzie na zdjęciu?



Oprócz ubiegłorocznych zaległości mam i nowsze, te ostatnie wkrótce, m.i. drewniany koń, dwie 'inne' bramy, najmniejsza kapliczka, bociany, koty, zając :( krowy i konie, ptaki. 'Samotne białe żagle' i  'suchego przestwór oceanu', na który wkroczyłam między Maciowakrzem a Wroninem.

  

Od dawna nie udaje mi się zdążyć z wizytą w pobliskim muzeum (podraciborskie Wojnowice: pałac i park,  muzeum wiejskie i  muzeum horroru). Zachęcają odgłosy chatki wiedźmy; sprawdźcie sami, wszystko jest zasygnalizowano w www.muzeumhorroru.pl.



21:11, open123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 lipca 2015

Odbyły się Zjazd Absolwentów 27 i  prezentacja książki 28 czerwca, a już w lipcu Odpust.  (A potem jeszcze mordercza upalna wyprawa Kietrz-Tłustomosty-Krowiarki-Szczyty-Maciowakrze-Wronin-Łańce-omc Szczyty-Łańce-Jastrzębie-Krowiarki-Maków-Pietrowice W.-Kietrz)

Dwujęzyczną książkę B. Stojera 'Pietrowice Wielkie Od wieków wspólne- korzenie, wiara, tożsamość' wydano w 2 tys. egz. Na prezentacji wśród VIPów i tłumu publiczności przedstawiciele Czech, Nędzy, Głubczyc. Dzieje wioski, jej właścicieli, kościoła; ilustracje, kredowy papier; ja liczę na wieczór z autorem w naszym DK.

         

Książka dostępna u nas w Bibl. Miejskiej (tylko na miejscu). Wielokrotnie wzmiankowany jest Kietrz, wśród nazwisk dawnych Pietrowiczan znajdziemy nazwiska dzisiejszych Kietrzan, nasza rzeczka występuje tu pod nazwą Longawa. W pracy nad książką jako tłumacza pomógł m.i. rolnik i poeta (wyżej).

Do Pietrowic W. PKSem- deszczowo! Zanim pieszo wróciłam do Kietrza, beztrosko zabijałam czas przed prezentacją książki- bocian, kwiaty w ogródkach, św. Florian w drewnie. Potem przyjrzałam się obrazowi w kapliczce pod Grodczankami, podobny styl przedstawiają Jezusy na krzyżach koło ostatniego mostu na Troi i między Tłustomostami a Krowiarkami.


Kilka dni później roweruję przez Sudice i Krzanowice rowerową ścieżką w stronę  Pietrowic W. Omijam je, kawałek po torach i do Grodczanek, Kietrza. W Krzanowicach mini dzwonnica z czujnym psem, potem podchmielony emeryt w ubraniu pogrzebowym. Upał, jest ok. 13.00; on niewysoki , żylasty cały na czarno od kapelusza po obuwie, unosi ręce do góry i śpiewa:

'Graj muzyka, graj. 

Pudziesz do Frania,

Bydziesz kochana'.

Minęłam stację benz., skąd się wzięła ta polna rabata? Mostek na Troi ma  barierki i niespodziankę. 6-7 worków śmieci pod mostem, cuchnie niewyobrażalnie. Mijam nikiforowego Jezusa, w lewo i  torami pod Grodczanki do kolejnego mostu na Troi, gdzie zjadę na polną ścieżkę .


Betonowe płyty Rogożany-Dzbańce O. są ok, ale nasze i podobne w Krowiarkach nie bardzo uwzględniają interferencję fal. Na szczęście nieduże te odcinki z płytami. 'Za moich czasów' przerabiało się to na fizyce, były aluzje do mostu, który się pod nogami żołnierzy zapadł, odo tego jak uderzać młotkiem.

Odpust, uff, jak gorąco. Kramy i omnibus (Jeździło się 4 lata ciuchcią z Wołczyna do Kluczborka i z powrotem). Za parę dni zapewne odpust w Józefku baborowskim.


***

Kolejny gabinet kosmetyczny. Kolejne koty; fryzjerski wystraszony przez dwie kosiarki, kulturalno-rozrywkowy udaje się do DK. Oferta pracy, tu posada kucharzyka kusi, może by na 1/2 etatu?


Malwy na Wieżowej; inne kwiaty na Krasińskiego (przy nich podwórze całe w klinkierach od EvR), Okopowej i przy blokach. Pędzi kolorowy omnibus pietrowicki.



Kurtynka wodna?




23:12, open123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 czerwca 2015

(A.Cz. sugeruje etnograf. i architekt. lokalności, żeby podnieść poziom blogu zadałam sobie  dodatkowy trud. Ale  mieszkańców naszej metropolii   N. Cerekiew, Maciowakrze, Kobierzyce etc  i rzeczy z nimi związane nie interesują. Dobrze, że już to wiem.)

Kapliczki z rowerowych rejsów i tę w Kuźni R.  amatorsko dzielę na grupy. Moje opus dedykuję Adrianovi Cz., aktywnemu miłośnikowi okolicy.

W Zespole Szkół w Krzanowicach, od współautorki, dr Kornelii Lach dostałam książkę o kapliczkach i krzyżach miasta; w niej zdjęcia i inf. o obiektach, ich pochodzeniu, historii; wykorzystuję tu inf. z książki.


Autorki dzielą krzyżanowickie kapl. na domkowe i słupowe, w  naszej pol.-czes. okolicy są jeszcze  inne.

I. Kapliczki z cegły, kamienia

1. W Kietrzu i pobliskich polskich wioskach widuję groty, małe jak nasze przy szpitalu i zamku i większe jak n.p. w Maciowakrze (ta wyżej), Suchej Psinie, Nowej Cerekwi. Są też groty mini w Krowiarkach  i pusta w Rogożanach.

Kietrz, przy  szpitalu

Dzierżysław

Mini w Krowiarkach i Grodczankach


Daty, fundatorzy starszych grot nie znani, groty zapewne pojawiać się zaczęły  kilkadziesiąt lat po widzeniu Bernadki (1858).

2. Kapliczki domkowe: tynkowane, z czerwonej cegły i ceglano-tynkowane. Ceglane bywają zdobione cegłą w innym kolorze; błyszcząca cegła najczęściej jest czarna, rzadziej zielona, w jednym przypadku także niebieska i biała; ozdobna matowa tylko w Księżym Polu. Ceglane kapl. z kolorowym elementem widziałam prawie wyłącznie w pow. raciborskim i w Czechach. 

Cyprzanów

Wiechowice

Sułków, jedyna tego rodzaju kapliczka nadrzeczna

Księże Pole, jedyna taka- dekoracja matową czarną cegłą

Wysoka, u zbiegu dróg; wnętrze i zew. nie przypadkiem efektowne- w pobliżu jest pałac i park.

Lewice


Pod Samborowicami; kapl. św. Tekli opiekunki zwierząt chroniącej także od wody i ognia. Kapliczka stoi u zbiegu dróg, przy niej lipy. Rozstaje dróg to ulubione miejsce złych mocy, dlatego też stawiano tam krzyże albo  kapl. (te ostatnie w towarzystwie lip albo kasztanów). Krzyż/kapl. stawały się też pomocnym znakiem drogowym.


Cyprzanów, tu kapl. bez wątpienia postawiona przez zamieszkujących dom, to także typowe. Właściciele stawiali kapliczki lub krzyże nie tylko przy swych domach, także na miedzy swych pól. Kap./krzyże przy drodze albo  wśród pól stawiano także w związku ze szczególnymi wydarzeniami w tych miejscach. Ta ma nietypowy dach.

Maciowakrze; jeszcze jedna wyjątkowa, ma trzy 'kominy' z   trzema krzyżami na dachu.



Maków. Zmarł wodny młynarz fundator,  jego córka i syn zmarli bezpotomnie, okazały młyn i kapl. w ruinie, zaniedbaniu. Piątka poniżej to wg wszelkich dany najstarszy typ naszych domkowych.

Pod Bliszczycami, zachowały się także lipy.

Tłustomosty


Trzebom

Dzielów; zaprzyjaźniona i jedna z moich ulubionych. Postawiona przez młynarzy, ich potomkowie bardzo ciekawi są daty postawienia, która może być ukryta pod dachem albo i zakopana w butelce. W 1945 gorąco było! Kapliczkowy Nepomuk posłużył jako snajper-atrapa celujący z pola przy kapliczce do drogi Racibórz-Głubczyce. Nie tylko bardzo przemókł, stracił kilka palców u rąk.

Na przykościelnym cmentarzu w Sudicach; niby niepozorna b. atrakcyjna, chyba jedyna w wiosce

Dzierzkowice

3. Kapliczki słupowe  (w pow. głubczyckim takich nie spotkałam); ceglane, tynkowane lub mieszane.

Jest też podgrupa zakratowanych.

(Zaś  kapl. domkowe można dodatkowo podzielić na głucho zamknięte i otwarte, jedne i drugie dzielą się jeszcze na te z częściowym dostępem do oglądu wnętrza i absolutnie bez niego. W tym ostatnim wyróżniają się Krowiarki  wyróżniają, mają najwyższa liczbę kapl. na głowę mieszkańca, a są one zabezpieczone jak Fort Knox. Troszkę tłumaczy to ruchliwa droga przebiegająca przez wieś, jednak nieprzejrzyste szyby w dużych oknach mnie zdumiewają. Hnevoszice też mają  wysoki wskaźnik i bardzo ruchliwą drogę, ale tam można zerkać przez szyby.)

Pod Opavą

Mikołaszek między Sudicami a Samborowicami, wyjątkowy bo w samym środku pól. Coś się tu zdarzyło? Biegła tędy droga Sudice-Grodczanki/Pietrowice W.?


Między Strahovicami i Kobierzycami

Trochę dalej przy tej drodze, już w Kobierzycach; wyjątkowy zestaw połyskliwych cegieł. Przykapliczkowy dom już nie istnieje.

W Krzanowicach i pod

Wg jednej z wersji poniższą kapl. postawiono, by duchy powieszonych na pobliskiej szubienicy nie błąkały się po polach strasząc ludzi. Kapl. krzanowickie mają swe nazwy, poniżej  Boży Muka/ Boża Męka. Mknąc z Sudic pyszną polną drogą dojedziecie właśnie do Bożej Męki, kawałek  dalej -już w miasteczku- stoi  Marzi Magdalena/ Maria Magdalena (powyżej).

4. Kapliczki wnękowe wbudowane są w dom, ogrodzenie albo mur oporowy przy kościele. Wśród tych ostatnich szczególną spotkamy w Lubotyniu. Jest ich tam kilka, ta jedna wbudowana po zewnętrznej stronie muru. Ksiądz przypuszcza, że była zwrócona w stronę nieistniejącego już pałacu.

Lubotyń, jedyna taka

Nasiedle, kapliczki niepowtarzalne. Przykościelne kapl. były/są osłonięte drzwiczkami i kryły sceny drogi krzyżowej malowane na blasze. Marzyłoby się przywrócenie wszystkim kapliczkom tych elementów

 

Branice, przy białym kościele kapl. jakich nigdzie indziej

Przy kościele w Jędrychowicach


W Sułkowie, Grzędzinie, Pietrowicach W. kapl. wkomponowane w ścianę domu lub ogrodzenie

Sułków

Grzędzin

Pietrowice W., tu mini-przylepka (są i groty).

II. Kapliczki drewniane

1. Domkowe

Kuźnia Rac.

Bogdanowice, św. Florian ma ułatwiona pracę, stoi przy rzeczce.

2. Słupowe

Baborów, cmentarz

III. Różne inne

W Hnevoszicach, Chróścielowie, Boboluszkach, pod Branicami, pod Jastrzebiami spotkałam  święte obrazy tworzące mini kapl. Maciowakrze, tu przy kościele słupowo skrzynkową kapl. zrobiono dla obrazu przywiezionego z pielgrzymki (W rogu przeciwnym wejściu wart zobaczenia kącik hrabiowski, sami  hrabiowie ze Szczyt pochowani w podziemiach kościoła.)

Boboluszki, młyn

Hnevosice


Maciowakrze

Skrzyżowanie nad Jastrzębiami


Kietrz, Wojska Pol.; mini kapliczka


Bliszczyce, krzyż to ili  kapliczka?

Kapliczkom patronują różni święci, nr1 to chyba św. Jan Nepomucen specjalizujący się w ochronie przed wodą. Okoliczne kapl. domkowe budowane są na planie kwadratu, prostokąta, półokręgu  albo tylko  zaokrąglone. Sklepione są płasko, kopulasto, ukośnie, beczkowato albo krzyżowo;  różne mają dachy, szczyty również przeróżne. Kapl. bywają dekoracyjnie zwieńczone, miewają sygnaturki, okienka, a nawet okna; otwory drzwiowe łukowate i prostokątne. Wewnątrz (także w pozostałych typach kapl.) chińszczyzna masówka, krajowy gips i tworzywa, ale i piękniejsze rzeczy. I, oczywiście, można je czasem otworzyć, najczęściej  nie.

Jabłonka

Vavrovice

Czerwonków

Kobierzyce

Bieńkowice


Bojanów


Szczyty

Pawłów

Dzielów


Zagadką jest dla mnie kolumna/słup w Zopowych. Cokolwiek łączy się z tematem.


Przy okazji krzyż z 1888 stojący przed dawną szkołą w Tłustomostach; bogato zdobiony, starannie odmalowany i to w czasach, kiedy dla wygody inne  krzyże, figury chlustane są wiadrem farby. Dlaczego pominieto ten krzyż  w spisie opolskich Nepomuków. To 'tylko' krzyż?


***

Na Rynku choroba i ślady iluminacji


W sobotę Zjazd Absolwentów, w ostatniej chwili lista zjazdowiczów się sporo rozrosła. Także w niedzielę się rozrywamy (nasza partyzancka grupa rozerwie się w Pietrowicach W.)

Jaśminy koło UMiGu, gigantyczny lubczyk (niektórym znany jako 'maggi') koło eks Bajki/GCI na Głub.

Korespondencja własna; Reja, 23 czerwca

Jeszcze kwitną tu piwonie, na gruszy widzę zawiązki owoców. Kot śpi? Tylko udaje, a naprawdę strzeże gruszek i czereśni? Ogon ma pasiasty, jak przystoi kietrzańskiemu kotu. Czerwone lilie to -jak słysz- korona św. Józefa; a powszechne w okolicy pomarańczowe lilie to efekt 'zdziczenia' lilii innych kolorów.










00:17, open123
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 czerwca 2015

Kapliczki czekają, niektóre ubiegłoroczne wioski też. Spotkanie 16.06. w Klubie już za mną. Przyszło może 15 osób, im i kadrze Domu Kult. dziękuje.

Kolejne Dni Kietrza i Półmaraton odbyły się (Mimo kosmetycznych zmian jedno i drugie przebiegało wg wzoru z poprzednich lat). Związana  z Dniami opuchlizna  głowy już odpuściła, noc przespać też mi się udało. I to by było na tyle, jak mówił mniemanolog stosowany prof. Stanisławski.

Dni Kietrza (i Gminy) to prawie wyścigi w Ascot

Wybory

Rogi nieaktualne, teraz Rohov  się z daleka  omija.

Zanim nadejdą kolejne Dni, może władze zachcą popytać maluczkich, od przedszkolaków po emerytów. Maluczcy mogą mieć pomysły na ciekawsze i niekoniecznie kosztowniejsze obchody. Nagrody, konkursy chyba niekonieczne. Wg ostatnich doniesień nagrody zniechęcają -przynajmniej dzieci.

Przechodzę obok GCI, mikrosekunda radości, otwarte!  Dzie tam, otwarto dla  półmaratonu. Myślałbyś  że w Centrum Informacyjnym, nawet tylko Gminnym, tętni/tli się  życie przez dzień cały, w Dni może i do północy. Promocja gminy- ciekawe materiały, mapy etcetera, jakieś triki oraz ochocza kadra (w Dni także wolontariusze i w GCI, i na ulicach). W stylu LekkimŁatwymPrzyjemnym jak operetka, porywającym jak wodospad, tnącym  jak piła tarczowa, porażającym jak makabra w horrorze. Szerzą, zaciekawiają, intrygują, wciągają. Swoich i gości. Do pewnych rzeczy podobno warto dopłacać. Mnie brakuje GCI także z powodów komputerowych, podobnie Halinie i innym. W języku dyplomatów reorganizacja=likwidacja? Welur, pociągi, basen, szpital, księgarnia- pa! Pa! Pa! Żywioły pochłonęły i centrum (Skąd u nas to zadęcie słowne? Nie n.p. punkt, tylko od razu centrum.)

Gmina ma nową stronę i gazetę. Gazeta dla mnie ciekawsza niż jej poprzednik Informator; ucieszyłoby mnie nazwisko zawodowej dziennikarki K.B. przy 'redaktor naczelna' jako oznaka choćby minimalnej niezależności pisma od bossów i delegowania zadań. A w stronie brakuje mi m.i. anonimowych uwag odwiedzających. W jednym i drugim mile widziane choćby aluzje do niedoskonałości włodarzy, UMiGu.  :( Mogłabym się cieszyć częstym sprzątaniem miasta, a nawet grabieniem siana- w poprzednich latach po skoszeniu trawy siano leżało w kłębach dopóki nie zgniło- jednak  posunięcia personalne, ich styl nie pozwalają.

Niegorąca niedziela, w drogę. Trafiam do Zielonej Budki przy rezerwatach; lodów nie ma, a przydałyby się. Sierozumie, weszłam na górę.  Drogi do Budki i Ostoi Zwierza nie polecam, w słoneczny dzień mogą się na niej wylegiwać wężowato-żmijowate (M.G. pod Raciborzem ujrzała i sfotografowała najprawdziwszą żmiję), a wysoka trawa nie sprzyja rowerowi. Jednak ornito-entomo-kosmitolog i tramp rajskie mają tu warunki (start z nowego cment. w Hnev.)

             


HH informuje o kobuzach, Wielki Ptak wyżej (orzeł przedni?) krąży mi nad głową i popiskuje- małe gdzieś w pobliżu? (Na dwu ostatnich zdjęciach powyżej identyczny ptak widziany przy drodze Księże P.-Kozłówki-Lubotyń i taż droga). Ptak dopadnie! Zmykam do wiatraka, na rozeznanie drogowe, na urodziny Richarda w Oldrziszovie, do ruin pod Pilszczem i wreszcie do domu (skrótem przez Gipsownię).

Pilszcz O.- Dzierżysław, udało się wyrosnąć głównie  trybuli (?);  wielki dziś w narodzie zapał do koszenia i to na b. krótko. Owady i inna drobna zwierzyna skazane wprost na wymarcie, organizmy wyższe nie mają dość pokarmu, rośliny nie mają szans na wydanie nasion. A tu jeszcze herbicydy i pestycydy. Kosiarze, poluzujcie.  Znani kosiarze, Brytyjczycy stwierdzili, że pobocza dróg są ratunkiem dla 700 ich dziko rosnących roślin, połowy brytyjskiej flory. W Kietrzu też czasem się coś uchowa. Ale uwaga;  moja porządnicka sąsiadka,  X. czyha na każde źdźbło :(

Gipsownia, myśliwi dożywiali kukurydzą.


Innej ładnej niedzieli w przeciwną stronę. W Czerwonkowie pojawiły się ułatwienia turystyczne; w Baborowie też widzę zmiany- na cment. tablica, przy zab. kaplicy napisy pod posągami świętych Nepomucena i Floriana (od wody i ognia) oczyszczone, czytelne. Oba morawskie. Na samej ulicy co kapliczka piękny dom Josefa/Józefa Muchy z równie pięknym ogrodzeniem, hurrra! Znalazłam jego grób na cment. (dom przedstawiałam we wpisie nr 15, tu w skrócie).


                        

Mieszanka wyborowa

Pod Klubem oferta dla maluchów i nie tylko, a dla osłony parasol albo i koszyk z Długiej. Przedtem/potem coś na ząb i nie tylko. Pod Światem Akoholi na Racb. kwitły nie tylko irysy, także nieznana mi roślina.



Około południa poprzedniego dnia (11.06.) pogotowie ratunkowe długo wyje na kierowcę, który zechciał zastawił na Woj.Pol. wyjazd z naszych wew. uliczek. Nic to, jak widzicie, nadal bez zmian. Dziś, 19.06. inny samochód godzinami zatykał uliczkę. Czekamy na nieszczęście?

Niepodległości zaróżowiona, szkolne ogrodzenie połatane i pomalowane, świeżo pomalowane

Czarnooki  Szabloróg Bezwstydny in flagranti? red-handed? na mojej poziomce nr3. Przynajmniej się wstydzi i nie śmie spojrzeć mi w oczy.




22:30, open123
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 czerwca 2015

Na Okopowej, Cegielnianej, Wojska Pol., Langenowskiej, Nadbrzeżnej (tej asfaltowej), Żeromskiego, w Trzebomiu, Oldrziszovie, Rakowie parada przydrożnych irysów (zwłaszcza żółtych). I nie tylko. A Sudicach zabytkowe gruzy i Mister Kozioł.

W mojej Poczekalni urlop długi; kapliczki&karawaka. Lub odwrotnie.

Okopowa zawsze w kwiatach?



Cegielniana



Wojska Pol.

Langenowska, tylko tu widziałam tygrysie irysy.

Żeromskiego, tylko tu zobaczyłam irysy liliowe.

Nadbrzeżna, dziś tylko jej asfaltowana część

Już 2 czerwca, a tu jeszcze kwitną tulipany. Nie białe, więc to nie maria kaczyńska; andrzej duda też nie,  za czerwony.

Parę dni temu w na zboczu Jordana kwitły konwalie.

Trzebom;  jeszcze nie czas  pomarańczowych lilii

Czarne irysy tylko tu, w Trzebomiu

Fioletowa kula w Trzebomiu, na Okopowej w Tajemniczym Ogrodzie jest ich więcej.

Oldrziszóv

Raków

***

Mieszanka wiosenna

Tak wygląda dziś przedwojenna szkoła ewangelicka w Sudicach.

Kawałek dalej zakręt do Trzebomia, tuż przed nim -po lewej- wśród zielonego zboża podejrzana rudawa plama. ...? Błyskawicznie się zerwał i bryknął w dół, ku wiosce, wielki wspaniały kozioł (sarna).

Save Our Snails, ratujmy winniczki; póki je mamy. Przy okazji, kilkakrotnie minąwszy Stadion (w drodze do ul. Głub.) słyszę jakby kumkanie wielu żab. Czy to możliwe? Żaby, polne maki - dawne zwyczajności- to przecież coraz większa rzadkość.

Ten Ślimak się cieszy i słusznie.  Wg wszelkich danych najpierw go przetrzymają w soli -żeby się odwodnił-, a potem żywcem ugotują. Każdy by chciał.

Koloryt lokalny? Promenada; poluję z aparatem żeby zrobić zdjęcie Wielkiego Ptaka -fiasko. Ale jest piwna kupa śmieci; z Al. Kasztanowej chcę łypnąć na panoramę okolicy- znów piwne śmieci. Wychodzę z domu -gigantyczna psia kupa tuż przy klatce,  psie siki przy i na murze to normalka. Przez okno chcę zerknąć na niebo- psy dwu  leniwych (jak nie X to Y)  'korzystają ze śródmiejskiej toalety', zostawiają pasożyty? Po tym skwerze lubią się kręcić maluchy, z naszego podwórka i te na zakupach. Mamy domofon i klatka bywa zamknięta, mimo to jakieś śmieci się w klatce walają.

W Hnevoszicach mają  kosze w wersji dyskretniejszej.

Szczypta optymizmu, Śmietnikowy Rudas jakby z lekka oswojony ze mną :)

Od lat i na wiele kolejnych lat pod Gipsownią śmieciowe pamiątki po gigancie. Taśmy perforowane, śmieć zabytek z epoki przed PCtowej

 

Był cyrk  i to z 4 polskimi flagami; pod Dino Pies; na Wojska Pol. Żyrafa i Komis (tylko ciuchy i akcesoria dziecięce, zegar i mebel w drodze wyjątku); coś przy Rynku.

Po śmiertelnym wypadku dziecka w Brzegu przed DK betonem mocowano kratkę ściekową (Tak mi to wyglądało, dziwacznie, przyznam. Niezabetonowana kratkę podnieść mógłby tylko Pudzian). Mnie ciarki przechodzą w innych miejscach. Szkło koło placu zabaw w Kietrzu, nisko wiszący kabel przy drodze pod Ścib. W, tu jeżdżą rolnicze megamaszyny.

Z innej beczki. Ten prawie szałas pojawił się na naszym podwórku jesienią. Przypomniał mi  dobre 'zamoje czasy'. Że na tym podwórzu istoty cz. zostwiaja puste szklane butelki nie chcę myśleć.

Już po Wyborach, po Nocy Muzeów, po Nocy Bibliotek. Najbliższe noce biblioteczne obmyślono w Pawłowiczkach i w Pietrowicach W. Pow. głubczycki Nocy Bibliotek nie robił; w pow. raciborskim tylko najbliżsi sąsiedzi dołączyli do pozostałych prawie 600 polskich bibliotek. Pietrowicka  Noc -m.i.  z filmami- przygotowana jest dla bardzo, bardzo  młodych (Dopiero się odbędzie się).

Na ten cytat właśnie trafiłam. 

Muchę (ścierwica mięsówka) upolowałam w RGG. Zięby (?) szalały wśród szyszek przy wejściu na Promenadę  jakieś 2 tyg.

Paprociowa droga w Ściborzycach W. (w Boże Ciało) i ażurowe czerwone liście przed granicą z Hnevoszicami.

21:01, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 maja 2015

We czwartek na Racib. 24 (niedaleko Długiej) otwarto restaurację Awangarda.

Piątek, Polaków dzień pierogowy. Awangarda serwuje to tradycyjne danie, porcja bardzo solidna, 10 pierogów. Smaczne, podobnie jak sałatki, buraczana i z cz. kapusty (mizerii nie było). Dużo światła, meble jasne, poduszki na krzesłach.

                     

Konie i furmanki dobrze pamiętam. Jeździły po miasteczku, przywoziły węgiel do naszego bloku; sąsiad M.P. był fabrycznym furmanem, jego perszerony woziły len i konopie ze stodół i stogów do działów fabryki, słomę na fabryczne łąki (na łąkach wymoczona i pozbawiona główek słoma schła), pakuły do wagonów. Poniższe zdjęcia pochodzą z czasów, kiedy Roszarnia obywała się bez koni.


W czasie wakacji codziennie długaśne kolejki wozów wyładowanych snopami lnu (rzadziej konopii) zapełniały nasza ulicę.  Pachniało lnem. Przy przejeździe kolejowym i Hucie furmanki spływały na Fabryczną z lewej i z prawej. Najpierw były to wyłącznie turkocące wozy z drewnianymi kołami, potem i ciche, z kołami na gumach (Roszarnia była także w Pietrowicach W.) Do niedawna przez Kietrz czasem przemykała furmanka, a konie orały działki jesienią i wiosną. Powojenny Kietrz miał przez długi czas kilku kowali, jednak nie każdy z nich podkuwał konie.Franciszek Paliga z Długiej podkuwał (jego brat Władysław był piekarzem).

Zdjęcie zrobiłam latem 2014 w Babicach.

Drzwi kościoła w Babicach zdobi krata skromniejsza niż krata drzwi na Rynku w Baborowie, ale również ładna. W murze przy cmentarnych schodach stare tablice nagrobne.

Na zakręcie, którym jechała furmanka z trawą stoją kapliczka i pomnik św. Jana Nepomucena. Przy nich ogrodzenie jak przy sąsiednim okazałym domu. Domniemywam, że właściciele domu ufundowali kapliczkę i posąg wraz z ogrodzeniem.

Między Baborowem a Babicami przydrożny zielony krzyż z metalową elementem. Podobne dzieło kowala (zapewne któregoś Sochy) widziałam przy wjeździe do Bieńkowic, w pobliżu 'pańskiego' hotelu.

Maciowakrze, tu przy kościelnej bramie zwraca uwagę kamienna beczka. Niestety,  'Nikt nic nie wie.' Aż wreszcie przypominam sobie taką samą kamienną beczkę w kościele w Grodczankach, tam stoi w przedsionku kościoła. To żegnałczik (termin zasłyszany w Krowiarkach), jak sądzę stary, zabytkowy.

                        

Podobieństwo dostrzegam również pomiędzy zdobieniem  domu w Strahovicach a trzema dzbanami domu w Oldrziszovie (przed remontem, teraz tylko jeden dzban).

Ozdobny element willi Rychtraskich w Grodczanach zauważam na dwu domach w Nowej Wsi i w Dziećmarowych, Czerwonkowie. To zrobiona sztancą  odmiana rozety, jakby paw. Poniżej : 1. Grodczany, 2. i 3. Nowa Wieś ( Jest tu także na domu Sołtysa), 4. Dziećmarów, Czerwonków .

Przy kaplicy w  Strahovicach notka informująca o księdzu Henkesie. O Komisariuszach i Komisariacie Kietrzańskim, m.i. o księdzu Henkesie pisze dr B. Pospiszyl, a cienką książeczkę już opublikował. Dzięki niej wiem, że ksiądz Richard Henkes pracował w kietrzańskim przykościelnym klasztorze na Graf Gaschinstr. (dziś to ul. Niepodległości). Książeczkę pożyczyłam komuś, piszę z pamięci. O swym wujku, księdzu, który zginął ponieważ w obozie konc. odprawiał dla współwięźniów msze,  mówiła mi w Krzanowicach D. Ten sam ksiądz? Inny?

Zabiegano o przyznanie księdzu R. Henkesowi tytułu błogosławionego.

Także w Strahovicach (pomiędzy Rohovem a Chuchelną)

Brama JR

Te dwa anioły przypominają mi o  kościołach w Baborowie i Włodzieninie (ich anioły dołączam).

W drodze z Czerwonkowa do Baborowa trafiłam na dwie przydrożne czasznice olbrzymie (w Polsce pod ochrona, w Czechach nie chronione). Na zdjęciu większa z nich, but nr 22.5.

***

Zmieniły się władze, czy nadal nasza podwórzo-łąka będzie koszona w połowie przez Hydrokan, w połowie przez UMiG?  (Trochę dziwnie do tej pory bywało, zawsze przypominało mi dwie Polski wyborcze.) Czyja część bardziej zadbana,  nie potrafiłam zapamiętać. Dlaczego i wg jakich zasad wytyczono granicę, też nie wiem.

Ten pojemnik okrężną drogą do Kietrza przyjechał z Kresów. Nie było służby, która by regularnie troskliwie czyściła i delikatnie się obchodziła, oto skutki. Wg stempla jest to produkt fabryki metalowej Braci Buch, sprzedanej potem Norblinom. Ta warszawska fabryka produkowała  szlacheckie platery, wśród nich wielkie kawiornice, wiadomo-  na kawior. Fabrykanci niemieckiego poch., Bracia Buch (Na przełomie XVIII/XIX wieku takie nazwisko występuje wśród arystokracji,  alzackiej chyba) zaczynali od fabryki guzików Petersburgu, guziki do zobaczenia w internecie.

p. www.antyk24.pl; forum,  warszawskie platery

Trójkąt tego stempla podaje: 'WARSZAW', 'GALW' i chyba kursywą pisane SK. W środku grecka litera pi? cyrylicą p? W grafice Goolge są inne stemple B.Buch, takżę cyrylicą na guzikach petersburskich.

Mieszkańcy pewnego wielorodzinnego budynku w Kietrzu mają takie wspólne WC.

Takie, do stokrotek podobne, znów będą zdobić Okopową.


00:31, open123
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 maja 2015

    

                                                                                            

Mamy w okolicy ręce, które leczą zegary i inne rzeczy po przejściach- drewniane krucyfiksy, młynki, żelazka. Piękne zegary wybijają/wygrywają godziny, godziny i półgodziny albo godziny, półgodziny i kwadranse. Jeden z zegarów wygrywa melodię londyńskiego Big Bena. Nie dziw, że i mnie chęć posiadania starego zegara; z czym do gości cienki portfelu?

 

Ten zegar Mantke -jeszcze w rozsypce- wybijał godziny i półgodziny, zdradzają to dwa otwory w cyferblacie.

Przedwojenne zegary;  z ul. Adolfa H. (dziś Mickiewicza) w Raciborzu, 'wahadłowiec' ,  zegar kuchenny i kominkowy ze szlaczkiem.

                                    

RGG; sobota 2 maja, Czesi wycinają dla rozeznania kilka  barszczy. Deszczowa środa, 7 maja; 1 Czech, 2 Wrocławian, 3 Raciborzanki i ja pracujemy w RGG (wszyscy przyjechali na koszt własny i pracują za darmo). My grabimy coraz b. mokre, ciężkie siano i kolczaste gałązki, gałęzie, Dwaj Panowie noszą je na hałdy, M. robi zdjęcia (dwa pierwsze powyżej to jej dzieło). Kilka razy grabiły tu już studentki wrocławskie, ale i dla nas zostało.  W ostatnich latach nie tylko kosi się tu, wycina się także ostrężyny, tarniny robinie (tzw akacje). Dzięki temu odradzają się ciepłolubne rośliny, dla których powstał Rezerwat. Oczyszczanie przywróciło m.i. storczyki. Storczyk jajowaty, Listera ovata, już kwitnie, widziałam kilkadziesiąt egz. To drugie coś, storczyk drobnokwitowy?  jeszcze nie kwitnie.  We czwartek, 8 maja Bydgoszczanka2 zauważyła tu kilka jeszcze innych storczyków, w tym kukułkę bzową.

Chciałabym wiedzieć co to, może kwitnąc pozwolą się rozszyfrować.



Zanim przyjechał Racibórz, a reszta skończyła rozmowy w naszym UMiGu szukałam ciekawostek roślinnych, słuchałam kukułki i skrzeku bażanta. Znikąd pokazała się sarna, bażant da się zobaczyć kilka dni później, królika (zająca?) zdradzają tylko nory i ogryzione rośliny,  osy (klecanki polowe) osobiście się także nie pokazują. Fioletowo i niebieskie kwitną  dziewanny f., krzyżownica cz. i szałwia ł., jest mnóstwo białych kwiatów śniedka c.  i żółtych  wilczomlecza. (Okazałą zarazę  we czwartek zobaczyła tu Bydgoszczanka1).




                

Dowiaduję się tu, że do jeszcze 20 maja mogę zjadać młode listki lipy; zaliczyłam.

                        


We czwartek w Rezerwacie  spotykam badaczę owadów, a pod Krotoszynem drugą. Przyjechały z Bydgoszczy służbowo. Porozglądały się w RGG, znalazły tu m.i. okazały egz. rzadkiej zarazy i kilka rodzajów storczyka (nie kwitnących jeszcze), mi kukułkę bzową. Zajmują się ginącymi rodzajami dzikich pszczół (np porobnicą miodunkową)  i trzmielami. Wybierają się także do jaru pod Kietrzem-Kozłówkami-Księżym Polem.

Do głównej części Rezerwatu planuję się przyłączyć sąsiedni kawałek. Rtb, radzę jeszcze ostrożniej niż w obecnym Rezerwacie. Nie tylko kleszcze, zdradzieckie góry&doliny, królicze nory i osy, także zapadliska, przyszłe zapadliska' i 'wodne oczka', których nie było. Poniższy wir tak świeżutko wyglądał w marcu 2013 (p. "Kietrz i okolice1" wpis XXXII), dziś jest zakamuflowany trawą, pytana o jego głębokość nie wiem co powiedzieć. Koszmarna czarną dziura wyziera spod źdźbeł, jak piaskowy lejek-pułapka mrówkolwa.



Przyglądając się tym zdjęciom z 2013 wreszcie  zauważyłam ślepia grubego zwierza. Jeden (dla zmylenia przeciwnika?) wybiegł, drugi -podobny do wilka-  został w barłogu. Dobrze, że nie zauważyłam tego na miejscu.


Odetchnęłam słysząc, że mapka na tablicy inf. RGG jest felerna. Od kilku lat wpatrywałam się w nią dziesiątki razy, łamałam głowę, ustawiałam się przeróżnie. Nic nie pasowało. O ile pamiętam, mapka wskazuje północ tu, gdzie jest pd-zach. Za to tabl. 'przystanek 2' poszła chyba do korekty, msz (moim skromnym zdaniem) niemal niewidoczny 'przystanek 3' trzeba by wynieść z dołka i wbić nieco wyżej.

Rezerwatowy ślimak się nie przejmuje, a krotoszyński czeka chyba na zająca (bielaka?), który przed godziną przemknął tędy ku zagajnikowi i RGG.

                               

W mieście jedni kwitną na Głub. i Wieżowej, inni wszędzie czyszczą, a osy się kręcą. Rocznice, koncert, spotkania itp, itd.  



Przy skrzyżowaniu Głub./Okopowa

Połowę stert z podłogi zabrał antykwariat z Raciborza. Połowę reszty przekazałam w dobre ręce, pozostałość to makulatura. Kolej na jedno z trzech biurek, stepper i może mikrofalówkę. W międzyczasie książek mi przybyło, dowiedziałam się też -z książki- czegoś o jerozolimskiej Ścianie Płaczu Wzgórzu Świątynnym. Tu podobno stał ołtarz ofiarny z Izaakiem, synem Abrahama, tu zakopano mojżeszowe tablice z dekalogiem, stąd wstąpił do nieba Mahomet. Przed chwilą się dowiedziałam, że matka Mojżesza była położną, od dr A. Kornguta z liceum kluczborskiego wiem, że matka perypatetyka Sokratesa również. Czy położnym wtedy żyło się lepiej niż naszym pielęgniarkom dziś?

W Koźlu nawiedzam chorą (obok Twierdzy i Muzeum) i fotografuję jej schody, potem odrobina turystyki- wreszcie dochodzę nad Odrę i łypię na prawobrzeżny bulwar, nie ma czasu na zwiedzanie.  Muzeum we wtorki nieczynne :(

Jadąc do Koźla (w Szonowicach chyba) mijam kapliczką z zegarem. Pieknie domknie ten wpis.





                         

23:24, open123
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 kwietnia 2015

Było wielkanocne drzewko i zając z Piernikowej krainy w Pilszczu.

Wielki Piątek- placek śniegu obok zakwitającej magnolii. Tydzień później magnolia w żółtym towarzystwie.

Promenada też zażółcona, ale zarośla przy Gipsowni, borsuk Pradziad, jabłoń pod Trzebomiem i trawnik przy Pawilonie trzymają się bieli.



Kiedyś nazwą nasze czasy Kulturą Worków Foliowych albo jeszcze paskudniej. Ale mój skwer od wieków nie był tak czysty, śmieci regularnie są zbierane.Najwyraźniej w Głubczycach też usuwają niepotrzebne (Ostatni autobus odjeżdża do Kietrza o 16.03., połączenie z województwem w zaniku).

Idę do kina, tuż pod nasza klatką ludzkie guano, nieopodal butelka w koszu, ogryzek w oponie. Taki koloryt?



Dayli parą razy rozwijał czerwony dywan.

Meandry w mieście Troi bardzo na miejscu.

Był kolejny maraton filmowy (towarzyszyła mu dodatkowa atrakcja- wyłączenie prądu na kilka godzin) i rocznica. Na targu cuda niewidy i niebieski flakon.


Z przyrodą spotykałam na łąkach wokół Trzebomia , był bażant, były lisie zwłoki. W HH mnóstwo fiołków leśnych i konwalie w gotowości. Byłam też w wielkim parku (arboretum) za Opavą.


W podopawskim  arboretum w pobliżu wejścia tłumy ludzi, w tym rodziny z dziećmi, wycieczki z przewodnikiem. Stragany, piwo, miody, budki lęgowe; jazda konno, gra w krokieta i w klasy/chłopa. etc. Palmiarnia, ptaszarnia i zoo z kozami, baranami. A parę kroków dalej prawdziwy park, ogromny, zadbany i bez tłoku. Tu po trawie się chodzi, a nawet piknikuje.


Mini tulipany i sekwoje. Tulipanowiec i cieszynianka wiosenna. Drzewo gigant i żywotnik olbrzymi.



Okazałe tuje olbrzymie, tulipanowce i inne giganty, ale i mnóstwo kwitnących już krzewów. Alejki i polanki.





 

23:22, open123
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 marca 2015

Przedświąteczne Porządki, odkrywanie zakurzonych różności i wyścig z czasem. O! Co to, bezcenne zapiski z dzwonnicy w Pilszczu? Rok 1498 to wiek, oczywiście, XV.


Dziura w niebie (07-07- '14); na czubku długopisu  owad, który mnie odwiedził w lutym. Przepisowa drobiowa rodzina 1:6 z Trzebomiakaczęta w Dzierżysławiu i b. szczekliwe psy w Rohovie:


Rzadki widok Łamąniec bez gołębi

 

Od podwórza :( Lokatorzy nieustannie próbują szarzyznę-brzydotę złagodzić.

                 

Nowy plac zabaw; praca wre, coraz więcej wkopanych rozmaitości. Niektórzy patrzą i nie dowierzają. Zanim zrobiłam zdjęcia przeczekałam traktor i 2 tiry. Podobno plac ogrodzą, tego na Rynku nie ogrodzono, a sporo osobówek obok niego przemyka.

Poprzednie samochody X'a

Wjazd do Opawy od Pilszcza. ( A podobno 'Koń jaki jest każdy wie.') Pamiętam stado kombinackich krów pasących się na łące przy cmentarzu, pędzonych z łąki na Zatorze i w oborze na Zatorzu. Nawet ze dwa razy chodziłam do kombinatu kupić 'mleko prosto od krowy'.

Lecą hasła 'Rewitalizować Rynek', 'Kawiarenki', 'Brukować.' Gdzie będą parkować zmierzający do Ośr. Zdr. i sklepów, usług? Pojadą do Raciborza, Opawy? W dni targowe także przy PKSie i na  Matejki wiele samochodów. Dla mnie rewit. Rynku to wisienka na nieistniejącym torcie, to kładzenie parkietu w ruinie. Kto tu zainwestuje, kto skorzysta z nowych usług? ('Gdzie ten śmiałek? Ja, zakrzyknął wnet Matołek, miał wypchaną gruba kabzę. Z dolarami miał tobołek.' E, nie; to chyba nie tak było.) Skąd niebogaci Kietrzanie wezmą pieniądze na takie wydatki? Z pieniędzmi gminnymi też cieniutko, z długami lepiej. Może by ożywić Jordan, zamknięte GCI?

12.04.2015- kolejne wydarzenie wyborcze

Zanim postawiono Dino dwukrotnie przeszukano teren. Na parceli znaleziono m.i. obiekty z epoki brązu, wczesnego średniowiecza i z czasów słowiańskich. Kierownik arch. mówi, że zapewne drugie tyle zostało w  ziemi.

Z epoki brązu m.i. osełka i wielofunkcyjne narzędzie- skrobak, nóż etc (tu w jego naturalnej małości).                 

   

Wczesne Średniowiecze, szlaczki coraz bardziej urozmaicone.

      

Słowiański ułamek.  W domostwie  prapra...  Kietrzanina,   zasadźcy/wójta  Kaczera herbu Pielgrzym używano takiego naczynia? Tego naczynia? Jeśli zasadźca naprawdę nazywał się Kaczer, to dlaczego? Chodził jak kaczka? Delektował się kaczą zupą? ...?


Bardzo mi brakuje w Kietrzu tego, co jest choćby w Grodczankach, pamięci o przeszłości, informacji 'turystycznych"; inny powiat, inna kultura. Są Kietrzanie, które na własna rękę coś 'w tym temacie' robią. Któż nie widział atrakcyjnych  zdjęć dawnego Kietrza w Ludowej? Także biuro Spółdzielni Mieszkaniowej przypomina, jak kiedyś wyglądało miasto.

Ulica Matejki od Woj. Pol. w dół. Ku nam wysuwają się kościół ew. i synagoga, w środku Pedagogium, żydowska szkoła. Nad nimi narożny budynek z delikatesami.


Dzięki inf. od K. i ja odnalazłam zapomnianą przeszłość, ruiny ponad drogą Racibórz-Głubczyce, w lasku dzielowskim. To pozostałości ośrodka m.i. szkolącego miejscowych  chłopaków na żołnierzy.  Cenniejsza niż ruiny jest dla mnie dawna droga  Dzielów-Kietrz. Kiedy padnięta wracam okrężnie przez Dzielów, Raków, Tłustomosty zgrzytam zębami.  Droga (ścieżka rowerowa) będzie rewitalizowana  za jakieś 25 lat (O ile wcześniej na rynku w Kietrzu nie posieją lucerny, kukurydzy).

                

                

Skrzyżowanie; przed rowerem -w ostatnią parzystą środę oznakowanym na Policji-  droga do Rakowa. z tyłu 'ucięta' droga  do Langowa/Księżego Pola, w lewo do Tłustomost.

Dzięki H., wiem, że w tym miejscu w Kopaninie (powyżej Amandowa) było wojskowe lotnisko. Było także więzienie dla przymusowych robotników i duża obora;  mieszkało tu 6 rodzin folwarcznych pracowników. Po lewej droga do szosy Krowiarki-Szczyty, przed nami teren lotniska.

To już w Krowiarkach koło pałacu, widać morawsko żółty budynek gorzelni.


Tradycyjne ciastka tureckie tym razem zreformowałam dodając kakao (te ciastka lubią się w piecu rozpłynąć), jajka też w pogotowiu.

                   

Wesołych Świąt



16:54, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2015

Głubczyce

Z konieczności bywam w sercu powiatu. Takie skrobaczki do butów pamiętam z dzieciństwa, także przed blokiem na Woj. Pol. pod koniec lat 1970 była podobna; zdjęcie pochodzi z Głubczyc.


Poniżej: drzwi w pobliżu narożnej księgarni; dom między starym szpitalem a kościołem; Zielone Zdrowie- dobrze zaopatrzony sklep zielarski między tymże exszpitalem a targowiskiem i jedna ze szkół na Kochanowskiego.

Polecam. W tym sklepie dostałam herbaty owocowe (owoce luzem) zwierające 100% podanego owocu (opakowania 5 dekowe, owoc maliny 8,80, owoc dz. róży 4,60zł), Był także kwiat hibiskusa (podobne op. za 3,80); w Kietrzu na targu hibiskus jeszcze korzystniej- 10 deko za 6zł, jednak bywa  nieczęsto. Dostępna czasem w innych sklepach herbata 'malinowa' w saszetkach zawiera malin ilość śladową (1-2%).


Przy Lidlu dawna słodownia i narożny dom z przylepkiem (oba medalionowe). Kilka kroków dalej słup ogłoszeniowy pod bezherbowym lwem; wracając do centrum i PKP/PKS budynek PZU (5 zdjęć) i również 5 razy WV; co krok zagadkowe włazy. Po zrobieniu kursu z cegielnictwa chyba kolejny  z włazologii. Włazy K, S na mojej trasie dominowały, po 5-6 sztuk. Dwa ostatnie tutaj, K i R, leżą w Kietrzu (Okop. i Dł.).

Wstępna teoria: K jest nie od Katscher/Kietrz lecz od keine; litery są wskazówkami dla  poszukiwaczy skarbów, stąd  S jak Silver/Smaragd, R nie dod Ratibor lecz od Rubin. Zrozumiałe jest, że nie widać L djak Leobshutz, albo G jak Głubczyce (lub raczej Gold). Chyba widziałam B jak 'Brillant', ale może to tylko starte już R? Spirala  ma poszukiwaczom zamącić w głowie? Pamiętajcie, że lada dzień Prima Aprilis i, że nazwałam to wstępną teorią.

             

  

  

  

Te tulipany związane są z Pilszczem, a pomarańczowe lilie wiosną kwitną wszędzie w Trzebomiu.


 

Nazwiska absolwentów (cdn), w czerwcu zjazd absolwentów Liceum. Nazwisk absolwentów Liceum z lat 1949-2000 w biuletynach zjazdowych- jest nieomal 1000, najczęściej  powtarzają się Czajkowska/-i, Kozłowska/-i. Zajmując się nimi chciałam podglądnąć w jakim świecie żyli przodkowie absolwentów, gdziekolwiek by nie wiedli życia. Sądziłam, że amatorsko rozgryzając etymologię nazwisk zerknę w przeszłość. Niemal dobiegłam do mety, ale taśmy nie przerwałam z powodu kilku  przykrych ograniczeń. Wśród częstych zaskoczeń były Steciw jako pochodzące od Steć (Stepan/Stefan), kułaga- rodzaj bułki, Podłowski od podłowczy, Dzieńdziora od dzieńdzieć-śpiewać, biegus- rodzaj ptaka, bułat- stal damasceńska, co prawda znawcy tematu przypominają, że etymologia nazwisk to zwykle tylko zgadywanie. Wiele łamanie głowy zapewniły mi np Janczura (od Jan, jak Stachura od Stach), Gadżała (pochodzenia wschodniego, jak sądzę) izagadowe  Kirrziejonek (pisownia niepewna).

Koty z pręgowanym ogonem i inne: Białas z Tłustomostów; Pink Skjold; Sponsorowy nadmiernie przez Matejki i Woj.Pol. (tu przed i po posiłku) oraz Płochliwy Śmietnikowiec z tego samego rejonu (tamże śmietnikowy szczur nie chciał zdjęcia).

             

Psy. Tę Lassie spotkałam w Bolku w Rac.; w ub. tyg. tu przed pawilonem miałam przyjemność  obedrzeć kolano i uszkodzić dłoń (koślawy beton);  pies z Żeromskiego, ma krewniaka na Kochanowskiego?

 

Najgorsza w prowincjonalnym życiu jest szarzyzna. Skręca mnie z zazdrości, gdy się dowiaduję np o nie całkiem poważnych chórach narzekań mieszkańców Wrocławia, Birmingham, Budapesztu, Petersburga, Tokio, Kopenhagi itp. Dobrze, że mogę chociaż patrzeć i słuchać (www.complaintschoir.org i youtube). Dlaczego Kietrz nie dołączy? Niewiele prócz dobrych chęci potrzeba. Z przyczyn obiektywnych mogę sobie zapewnić tylko mruczando narzekań mieszkanki K.

Kresowy Stanisławów to rodzinne miasto dziennikarza T. Olszańskiego, pół Węgra po matce. W jego wspomnieniach o Stanisławowie znalazłam wzmiankę o bratniej dla mnie duszy z ceglanym bzikiem (wspomniana cegła nie zmieniła się w proch) i wyjaśnienie dzięki czemu nasze Kasia 'Cymbałerka' i jej matka Róża mogły przeżyć zagładę Żydów na Węgrzech (że były wtedy na Węgrzech, wiem od lokalnej pielęgniarki, wiem też, ze Kasia znała węgierski). Przez krótki wojenny czas Kresy graniczyły z Węgrami, a żołnierze/oficerowie węgierscy w plombowanych przez siebie wagonach wywozili z Kresów zagrożone osoby i zapewniali im odpowiednie dokumenty nie zdradzające np żydowskiego pochodzenia.

Wśród rzeczy, na które patrzę nie widząc były drzwi z Krasińskiego. Marzą  o troskliwych rękach uwalniających je od grubych płaszczy  farby.  Zwłaszcza lew(?) się dusi pod nimi.

2015, w Kietrzu będzie się działo (donosi nto), bowiem Kietrzańskie Stowarzyszenie Kulturalno-Sportowe planuje 11 imprez, w tym kulturalnych 0. Od dawna zastanawia mnie słowo 'kulturalne' w nazwie, w dodatku przed  'sportowe'.

Dąb na wylot dziurawy, sprawdźcie sami.

                                       

Jest pamiętany przez niektórych z cmentarza piękny czarny posąg Jezusa z przestrzelona głową! Już nie czarny, wys. ok. 110cm, metal nie przyciągający magnesu; tylko wlotowa dziura, pocisk być może wewnątrz.

                                      

 

Był śnieg tej zimy. Zdjęcie zrobiłam przed 6.00 rano 5 lub 6 stycznia.

                      

16:34, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2015

Informujący  o Kietrzu lubią twierdzić, że mamy tu wiele zabytków, a potem wyliczają 3 kościoły i dwie figury. Podobnie tragikomiczne brzmi dla mnie słowo międzynarodowe użyte w opisie lokalnych imprez polsko czeskich/czesko polskich. Za pierwszym razem miałam nadzieję, że tego słowa  użyto żartobliwie :( Przyznaję, zwątpiłam i sprawdzałam je w słowniku. Nie lubię też słowa pan (panie chyba nie istnieją) nadużywanego?  w całym kraju (pan prezydent, pan burmistrz, pan doktor, pan dyrektor, pan naczelnik, pan kierownik) w mowie i piśmie. Wg mnie 'Prezydent'/'Prezydent Y', 'Doktor'/'dr X' są rzeczowe i dostatecznie grzeczne w oficjalnej mowie.

Baborów ma naprawdę wiele zabytków i zabytkopodbnych rzeczy. Ratusz i kamieniczki przy Rynku -ale stacja benzynowa :( - domy na innych ulicach, dworek; piękny cmentarz pełen starych grobów rodzinnych i pojedynczych, kościoły i kaplica, figura maryjna, kamień pokutny; cegielnie, cukrownia, płatkarnia, stacja PKP i hotel, wielki spichlerz, szkoły itp. Kiedyś Baborów był miastem szewców, kolej pomogła mu stać się miastem ogrodników. Kolei nie ma, ogrodnictwo sobie radzi. Kietrz nad Baborowem góruje chyba tylko posiadaniem szkoły ponadgimnazjalnej i cukierni, księgarni nie ma żadne z nich. No, tak. W Kietrzu mamy jeszcze pływalnię.

                  

  

                                         

            

                 

                 

                    

                 

                 

Ta sam rodzina mieszka w tym miejscu od 400 lat. Domu i ogrodzenie uszkodzone przez wojenny pociski.

                   

                             

                

             

   

                     

                     

                          

                

               

               

Rodzinny grób właścicieli dworku/pałacu w Rakowie. W rakowiaczek.pl relacja R. Hofrichtera z wyprawy po zwłoki ich syna poległego bodajże w 1915. Niżej frag, tablicy poległych sprzed kościoła w Baborowie i nazwisko poległego syna. Napisano 'Gust. Latzel'.

                      

W wielu miejscach widoczny już powyżej motyw anioła/putto i kwiatu słonecznika, jest i nieczęsty gdzie indziej motyw liści kasztanowca i muszli.

               

                    

Drewniany kościół otwarty kilka razy w roku, murowany zastać otwartym  nieco łatwiej.     

               

                  

                               

Przy kościelnym murze zagadki

                  

                      

 ***

Było kino, jak się okazało fuksem przywieźli film 'Disco polo' w dzień po jego wejściu na ekrany.  'Bogowie' wraz ze mną oglądało 120 -150 osób, na kolejny film czekała mniejsza grupa, 25-30. Z filmami przyjechały popcorn i napoje (po cenach niższych niż detaliczne). Wstępne kawałki były tak koszmarnie głośne jak w innych kinach, film główny miał dźwięk znośny. Za miesiąc przywiozą film, na który czekam? Rozśmieszyła mnie informacja, że po filmie dla dzieci wyświetlają kolejno dla młodzieży, seniorów, a potem dla dorosłych. Jednak to niegłupie, człowiek w wieku senioralnym zmierza do dzieciństwa.

                       

00:54, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 lutego 2015

Ostatni wpis na ten temat


Krzanowice, tu dojeżdżamy przez Sudice, gdzie na rynku skręcamy w prawo (jak na Rohov), a przy drewnianym krzyżu na końcu wioski skręcamy w lewo; dobra droga (z pomnikiem i wiatą), nawet w mokry czas.  (Jeśli z Krzanowic wrócimy przez Pietraszyn i Grodczanki  -nie wjechać do Pietr. W. tylko obieżyświat potrafi- ominiemy ruchliwe niebezpieczne drogi.)

    Krzanowice, zabytki, ciekawostki, gwara, dbałość o tradycje i pamięć; kościoły dwa. Zabytkowy Mikołaszek przy wyjeździe na Bojanów niedostępny,  nowy kościół  po niedzielnej sumie gościnnie otwarty, wokół niego groby i tablice pam. , cmentarz (tu kaplica z witrażem)przy wjeździe od Sudic, trzeba skręcić w prawo.

                                    

                     


Minąwszy nowy kościół wjeżdżamy na rynek pełen ładnych budynków, z dużą kapliczką, kolumną maryjna i wyjazdem na Pietraszyn/Samborowice. W pobliżu rynku remiza. Lista imprez kulturalnych miasteczka innym pokazuje ichnią mizerię; podobnie z inf. dla turystów i ścieżkami row.

                               

                           

Przy przedszkolu mur ogrodz. z 'okienkiem',  jak przy dawnej plebanii w Turkowie (p. 'Kietrz i okolice1") choć nie tak ładny.

                      

Rynek z kapliczka i kolumną, przy domu z parasolem wyjazd na Pietraszyn i Samborowice; remiza i zabudowania naprzeciwko.

             

              

                                  

             

Bojanów, tuż za Krzanowicami i ze 2km -skrótem- przed Bieńkowicami. Kościół (otwarty) z sufitem/plafonem jak w Baborowie i z małym cmentarzykiem i drogą krzyżową z nazwiskami poległych; nowy cmentarz poniżej kościoła.Przy kościel skromna plebania, w jej ogrodzie krowa.

            

                            


     

                  

Nowy cmentarz z grobem czteromiesięcznych bliźniaczek zmarłych we wrześniu 1939.

               

Przy gł. drodze, dom i dom 'witrażowy'.

        

                             

                                           

Pietraszyn, mimo wielu starań do kościoła nie udało się nawet zerknąć, kaplica w niedziele była gościnnie otwarta; przy kościele cmentarz. Wiele było dociekań w one lata, którą drogą Sobieski spieszył wspomóc  Brata. Przez Pietrowice Wielkie, nie Małe czyli Pietraszyn?

         

Fundatorzy kaplicy to piekarz z żoną  (wyjechali do Łodzi), ma(mają?) w wiosce swoja ulicę.

              

 

Mińsk i Tarnowka, Karpaty , Somma, Verdun, Seadan i Ypres; Francja i Rosja z naszymi Kresami. Najbardziej  pechowi   Johannes Ludwig i Richard Siegmund.

            

                     

Grodczanki;  kryształowy, ufundowany dla kościółka przez Hrabinę. Wśród wotów miał tu także być jej srebrny lub złoty 'naparstek', proteza palca straconego po myśliwsku.


***

 Chwalę sobie szkło pow. z podświetleniem (do kupienia pod Arkadami, wejście od str. targu).

Kilka razy słyszałam uwagi o nieciekawej i niezrozumiałej w Krowiarkach, Pietrowicach W. niemczyźnie przedwojennych Kietrzan. Teraz wiem z tego wycinka z pewnej pracy naukowej i ustnych inf., że Kietrzanie mówili pięknie zachowaną średniowieczną niemczyzną, zachowała się w kilku miejscach regionu. Enklawa. O wykorzystywaniu psów i kotów przez naszych słyszałam wielokrotnie; także o tym, że zjadali się żabami.

Długa by night, 7 lutego br

I z mostu na Langenowskiej


28 lutego, Odrodzenie Feniksa; kino objazdowe zajeżdża do Kietrza. Filmowy dzień- misiowaty  'Paddington", medyczny 'Bogowie' i dwa inne filmy. Lepiej sprawdźcie na str. DK






15:22, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lutego 2015

Bieńkowice mają sygnalizację uliczną, ogromny hotel, muzea, artystyczną kuźnię itp, itd. Kuźnię założył przodek obecnych kowali, kiedy wrócił tu spod Wiednia do poznanej w wiedeńskiej wyprawie dziewczyny. Niestety, podczas mojej jedynej wizyty w wiosce kowale byli 'na wyjeździe'; zapraszają do kuźni wycieczki. Brakło mi czasu na zwiedzenie prywatnego muzeum pamięci. Kościół zamknięty całkowicie. W księgach parafialnych wzmianka o Adolfie  H. i jego związku z wsią (o tym w blogu już było).


 

Między Bieńkowicami a Bojanowem. Grób Trzech Chłopaków, w 1945 żołnierze (nie pamięta się już którzy żołnierze) przyprowadzili tu 3 chłopaków lat ok. 18, żeby ich rozstrzelać. Za co? Powód nie był potrzebny, nawet jeśli był powód, dziś nikt go nie zna. Chłopcy poprosili o księdza, na to pozwolono. W miejscu gdzie zginęli postawiono ten pomnik, złowieszcze miejsce cieszy się złą sławą. Nie lubiły tędy przejeżdżać konie, zwłaszcza nocą, zwłaszcza około północy. I wujek Doroty wracając po nocy  furmanką z Krzanowic do Bieńkowic tego doświadczył.

W niedużym Lekartowie, przy głównej drodze krzyż pokutny, tak jak inne pochodzi z XV-XVI wieku.


Takie krzyże pokutne mamy również w Baborowie, Dobrosławicach (Wycieczki  przyjeżdżają zobaczyć ten krzyż, widocznie PR ma lepszy od pozostałych), Dzielowie i Nasiedlu; w takiej samej kolejności do zobaczenia poniżej. Krzyże w Baborowie, Dzielowie i Dobrosławicach nie stoją w miejscach, gdzie je pierwotnie umieszczono, co do pozostałych brak mi informacji.

***

Początek roku z pozytywami. Hubertus odżywa, www.powiatglubczycki.pl od kilku dni udostępnia nr9 2014 Rzeczy Powiatowej, w centrum Kietrza krzywa od kilku lat płyta unieszkodliwiona. Opolska również? Emerytce, która z jej powodu zaniemogła (informacje z czerwca 2014), miasto odmówiło odszkodowania, Powód? Jako niepracująca, nie straciła dni roboczych; przypomnijmy,  że woj. opolskie zamierza przyciągać seniorów. Czy wytoczono sprawę sądową , jak się skończyła brak informacji. DK w Kietrzu zapowiada wyświetlanie filmów. Dobra czy zła wiadomość, że koleje oddają kilku naszym powiatom torowiska, proponując ich wykorzystanie np na ścieżki rowerowe? Przestałam liczyć na dobre chęci naszego UMiGu w temacie 'ścieżki i dobre mapy dla rowerzystów', zwykle zabieram kilka map , a w końcu zostaję na lodzie. Brakuje mi  mapy z Kietrzem w centrum i okolicą w promieniu 30-35 km, i to mapy z aktualnym stanem dróg i ścieżek, a może i ze stosownymi informacjami. Podoba mi się pomysł zmiany torowiska w ścieżkę rowerową (tylko kilku zapaleńcom zależy na przywróceniu powiatowi łączności kolejowej), zwłaszcza ze względu na zabójczy odcinek drogi Kietrz-Pietrowice W.  Latem przetestowałam, już rowerem i obok roweru, część  trasy  między Pietr. W. oraz niemal całą trasę Grodczanki-Kietrz

                                                                              

           

Nieobiektywny Ranking Pączków. Chuda Środa i Tłusty Czwartek; chcąc dotrzymać kroku innym miastom grupa grymaśnych wolontariuszy przeprowadziła rozłożoną na dwa dni 'ślepą' degustację porównującą pączki. Badaniom poddano 5 pączków, 3 z marmoladą i 2 z ajerkoniakiem; każdemu pączkowi losowo przyznano numer 1-5. Pochodziły z  4 miejsc, Kolportera, Romana, Rynku i z Węgrzyn d. Gałeccy (kolejność sprzedających alfabetyczna). Cena pączków 0.95-1.50 zł za sztukę. W grupie marmoladowej poziom dobry, wyrównany. Ciasto wszystkich marmoladowych było równie lekkie, puszyste i smaczne (także nadzienia smakiem się w zasadzie nie różniły): nr1- ciasto białe, pączek z lukrem, dostępne również pudrowane; nr2 i 5- ciasto żółtawe,  pączek pudrowany.  Nadzienie: nr1- gęstawa ciemna marmolada o smaku tradycyjnym, ilość nadzienia wystarczyłaby na 2-2,5 pączka; nr2- marmolada mniej gęsta o kolorze z lekka amarantowym, smak marmoladowy, ilość stosowna; nr5- marmolada jak w nr2, ilość wystarczająca dla 1,5-2 sztuk. Wątpliwości budziło pochodzenie żółtawego koloru numerów 2 i 5 (oraz nr 3 i 4). Nie był to szafran; żółtka? płatki nagietka? curry? inne? Rzadsza marmolada bardziej skłonna  do plamienia szat. Pączki z ajerkoniakiem bardziej zróżnicowanie. Ciasto nr3 żółtawe, ciężkie i niesmaczne, nr4 mocno żółte, smaczne, puszyste. Nadzienie obu pączków budyniopodobne, nieciekawe; w nr3 szacowana zawartość alkoholu 00,01-0.00%, w nr4  alkoholu 0,00%. Pączek nr 4 uznano za lepszy. Po krótkiej naradzie na podium zaproszono wyłącznie marmoladowców i przyznano

złoty medal pączkowi nr1,

srebrny medal pączkowi nr2,

brązowy medal pączkowi nr 5.

Zwycięzcom gratulujemy. Kiosk na Rynku nie tylko oferował pączki z przeróżnym nadzieniem m.i z serem, oprócz przepisowego kształtu tutejsze pączki były też podłużne, takiej innowacji nasze grymaśne jury nie popiera. Na Rynku sprzedawano  także faworki/chrusty  usmażone na złoto, od dawna można tu wypić kawę. 

Dragon dzięki swej sąsiadce cieszy się drugim ogonem.

Szarobury mur stadionu prawie cały pokryty malunkami, Ziekony stwór i  czerwony dom, zielony nie lubi czerwonego?


Wydaje mi się, że więcej szacunku więzionym okazalibyśmy zdejmując tablice, niż okazujemy obecnie.


Górska, Długa i Głubczycka przy USC


       

22:51, open123
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lutego 2015

Sambrowice, jesienią przyciąga mnie tu  wąwóz i staw, przyciągają też domy na wylocie w str. Lekartowa.

Kapliczka św. Anny niedostępna, za to kapliczka św. Mikołaja mijana po drodze z Sudic (po lewej, odrobinę oddalona od szosy) zaprasza. Św mikołajów mamy sporo, to związane z Mikołajami wśród przeszłych władców i posiadaczy naszej części śląska.

 

Kościół niedostępny nawet w niedzielne popołudnie.

Krzyż postawił młynarz z żoną.

Nad rzeką -już pochłonęła Troję- czerwona willa, obok niej zabudowania nieczynnej cukrowni.

Wracając z Samborowic za Lekartówem? Cyprzanów?  minęłam taki żywy bukiet:

A dojeżdżając do Samborowic z Krzanowic trafiłam na kapliczkę św. Tekli, obok był bocian i zagadkowe polne drogi (bardzo mokre tego lata i jesieni). Tradycja kazała obok kapliczek sadzić lipy, do dziś zachowały się takie zestawy; św. Tekla mało popularna w okolicy, zabytkowy kościół w Wódce albo Posucicach?

Namawiam na niedługą przejażdżkę Kietrz-Sudice-Samborowice. Albo przez  Pietr. W., stąd ścieżka rowerowa prowadzi do Sudic, Krzanowic i Samborowic -wedle wyboru- ale nie każdy się w terenie połapie. Świetnie się jedzie wśród pól z Pietr. W. do Makowa, do Tłustomost.

Cyprzanów i Samborowice, bliskie i dalekie, bardzo mi  brakuje mostu na dzielącej je rzece. Kościół w C.  z tych niedostępnych.

W okolicy nastała moda na ułatwione :( malowanie krzyży.

Dom z kapliczką i różami


Takie kapliczki, rzadziej krzyże widuję u Czechów i w pow. raciborskim. Czerwona cegła., zdobiona szklistą cegłą czarną albo zieloną; w Bieńkowicach takich kapliczek mają kilka.

Kiedy zagram i grubszą forsę wygram, zajmę się tym lub podobnym domem.




***

Hubertus ratowany, cuda się zdarzają.

W Kurczaku można teraz kupić mielone mięso.

Zimowe reformy

Od niedawna wiem, że tu w piwnicy więziono -i nie tylko- tuż po wojnie. Potwierdzenia szukać można tylko u bardzo wiekowych ludzi, bo przecież nie w dokumentach.  Właścicieli młynu i domu ulokowano w budynku Bajki. Okno piwnicy (przez nie pewne dziecko chyłkiem podawało więzionym jedzenie) zostało potem przez właścicieli zamurowane, to ten jaśniejszy ślad tuż przy ziemi.

Pijawkoterapia dostępna w Głubczycach

Muszę się nauczyć sprawdzać chleb przed kupnem; lubi być wybrakowany a w cenie dobrego.

Ostrava, stąd szybkim pociągiem do Wiednia, Pragi.





23:05, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 stycznia 2015

Pietrowice Wielkie

Hali obok Domu Kultury, tu odbywają się wystawy zwierząt; jesienią pokazano ptaki i króliki; niektóre można było kupić. Zwycięski gołąb ryś dostał 95punktów.

      

        

      

      

      

      

Jedna z sal DK mieści rzeczy przekazane tu ku pamięci. Przybywa ich ciągle, niektóre zastałam jeszcze w pudłach lub ledwie z nich wyjęte. Małżeńskie łoże prawie sto lat temu wykonał miejscowy stolarz na zakończenie swego terminowania.

      

      

      

      

      

      

        

W Kietrzu identyczną popielniczkę znaleziono rok temu w miejscu, gdzie stanęło Dino.

Kietrz, niektóre odznaczenia naszego kolarza

                    

Długa; oj, przydałby się ktoś na przyczepkę.

Langenowska!!!

To trzeba zobaczyć, iść tędy odradzam. Błotnistym Lubotyńskiej i Nadbrzeżnej też daję wykrzykniki lecz nie tyle. Często mijam 4 dzieci wracających ze szkoły, ciarki przeszywają. Zanim z Rac. dojdzie się do Traugutta przejedzie kilka samochodów, kiedy nie jadą, ja idę ulicą. Sadząc lipy nie przewidziano sporego ruchu sam., a stawiając szkołę na Głow. nie pomyślano o bezpieczne drodze do i z niej. Jak te dzieci chodzą, kiedy chodnik tonie w śniegu, jest oblodzony? Jak chodzą dorośli, zwłaszcza starszawi, wiem i słyszę od mijanych tutaj.

Raciborska, tu oferują pracę, tam sprzedaż lokalu?  domu?; jeszcze gdzie indziej

czyha i szczeka pies baskerwilów.

                      

               

Tu się chodziło do szklarza.

    

                            

       

W tym miejscu mieszkał Ignatz Klose, palacz. Na prośbę babci niebogata rodzina złożyła się i postawiła krzyż, ogrodzenie postawili obecni właściciele. Moją uwagę zwracają muszla św. Jakuba, znak pielgrzymujących do portugalskiej Compostelli (podobna muszla na posągu św. Jana Nepomucena po drugiej stronie ulicy) i 'jajka w kieliszku', obydwa motywy często w okolicy widywane. W miejscu sklepu meblowego stał skromy niski  dom z przybudówką. Podczas rozbudowy i remontu pod stropem znaleziono ukryty tam skarb, parę nowych, nieużywanych drewniaków. Wierzch butów, białe płótno, przymocowany był do podeszwy drutem.

   

           

Między sklepem ABC na Rac. a Traugutta kwitnie ciemiernik i czuwa pies,  ten nie szczeka bez powodu.

         

Obok Promenady zaczęto roboty.






 

01:54, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 stycznia 2015

 

 

Pietrowice W., ciekawe nienowe budynki, cały kościół zawsze dostępny, w i obok D. Kult. się dzieje. Tu obejrzałam wystawę zdjęć i obrazów, wyst. ptactwa i królików, odwiedziłam miejscowe mini muzeum, byłam na dwu pierwszych  wykładach archeol. (było ich kilkanaście owego dnia) połączonych z prezentacją znalezionych w Kornicach obiektów. Ze dwadzieścia pięć  razy odwiedziłam wioskę. Świetnie się jedzie polnymi drogami do Makowa, Tłustomost. Ale nie do Kietrza. (Powyżej to co było pałacem, potem szkołą, obecnie Urząd Gminny.)

B. dawno temu nasze miejscowości poróżniła ta figura Jezusa, szczegóły na pietrowickich stronach int., kiedy będziecie tam zaglądali, poszukajcie Emila Feista na bardzo  starym zdjęciu szkolnym. Niewysoki Emil na Zachodzie pracował jako klaun i aktor. Widzieliśmy go m.i w filmie "Imię róży'.

Przy gł. ulicy również kościół z Ogrojcem i tab. pam. (poniżej kościoła plac dawnego cm. żydowskiego),  Dom Zielonych Drzwi i Dom Młodzieży Katolickiej (później bank SOP), oldskulowy zegar i budynek przy PKP.

             

                                                  

           


      

               

                         

   

Tuż obok dawny browar (obecnie Dom Kultury) i sklep z Drzwiami; domek i koń w bocznej ulicy.

        

                      

    


Przy szkole długo kwitnie coś robiniowatego, w ślepej uliczce za szkołą dekoracyjne liście.

    

Jeden z wykładów prowadził nasz Indiana Jones mówił m.i. o zdj. satelitarnych w archeologii. Zęby dowodzą, że właściciel cierpiał na bruksizm (powoduje go stres) i miał przetokę.

        

Schematyczne fig. zwierząt; topór z rogu; zwierzęta ofiarne; grzechotka? oraz narzędzia.

         

 

      

Pietrowice W. cdn:

             

                         

***

Moim wsparciem są biblioteki w Głubczycach (ratuszowa) i w Baborowie. Dostępna literatura na temat okolicy niebogata. Wkrótce ukaże się kolejny tom 'Kresowian Głubczyckich'.

                     

Nalewki, tego roku z kwiatu bzu cz. i z pigwowca. Katalońskie ciasto na Tłusty Czwartek, coca de llardons.

              

                          

Złodziej 'elektryk' w niespółdzielczym bloku w Kietrzu

W ub. środę ok. 10.00 rano pojawił się Zły, wysoki blondyn w roboczym stroju. Wszedł bez trudu, tu Ktoś wpuści każdego, wystarczy rzucić do domofonu 'reklama', 'do babci', 'proszę otworzyć'.  Zły powiedział znajomej (lat 85), że codziennie będzie się sprawdzać kolejne mieszkanie, dla efektu zadzwonił do dwojga sąsiednich drzwi, nikt nie odpowiedział (o tej porze ludzie są w szkole, w pracy, na zakupach, u lekarza). Teraz bezustannie sprawdzał 'korki' u niej, przy jej mieszkaniu i na parterze, chodził tam i z powrotem. Zmęczona kobieta w końcu przysiadła, potem poszła wyłączyć radio- bardzo głośno zagrało. Wróciła, On znów był na parterze. Czas mija, On nie przychodzi. Nie odpowiada na wołanie. !!! W barku nie ma kluczyka. Jest kluczyk, ale nie tak położony. Barek nie daje się otworzyć. Jest niezamknięty.

Brak pudełka z 'papierami'- dow. osobistym, PINem, książeczkami opłat itp. Na wierzchu była koperta z paroma setkami zł (reszta pieniędzy jest w banku), pod nią inne również napakowane białe koperty. www.nto.pl donosi, że 'na elektryka' w Głuchołazach zgarnięto 19.000zł (ale tam sprawdzano także kontakty w ścianach). Z barka w Kietrzu nie zabrano żadnej z 6-7 butelek alkoholu. 

23:25, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 stycznia 2015

Leżały nad Troją dwa miasta, oba z zamkami/pałacami. Nowa Cerekiew  (ważny punkt na trasie solnej z Dolnego Śląska do Krakowa, Wieliczki) straciła prawa miejskie, po zamkach zostały tylko ruiny, a po tym we Włodzieninie nawet ruin nie ma. Maj i czerwiec 2014 w mieście Kietrz były bardzo mokre. Wielkie w piątek morawkowe jezioro (na tyłach Kilińskiego i Głubczyckiej) dzięki strażakom w niedzielę  bardzo skurczone.

    

Obok stadionu nie było weselej; Morawki temperament.

    

    

 Troja przy przedszkolu, 3 czerwca.

Od tego  mostu (na lewym brzegu) coś, co nazywam Bulwarem nad Troją, moja nierealna wizja. Do Lang. tędy nie dojdziecie, do Rac. i Żer. tak;  namawiam na zwiad w niebłotny dzień. Często tu spotykam nadrzecznego kota i/lub pluskające kaczki, przedwojenne żelazne mostki są zawsze obecne.

   

       

       

Właściciele młynu wodnego tuż za Kietrzem często się zmieniali, należał m.i. do Wiese. Przed 1945 pracowali tam m.i. Klose z ul. Rac. i Benja (syn kupca, którego nagrobek stoi przy bocznym wejściu na cmentarz w Kietrzu). Po wodnym młynie i młynarzach niewiele zostało. Krzyż był świadkiem mrocznego spotkania.


                

Zdarzyło się to pięćdziesiąt, a może i sto lat temu, kiedy zimą spadały kopne śniegi, a tęgi mróz sprawiał, że śnieg chrzęścił pod nogami i  zamarzał nos. W poranek jasny od śniegu pobożna kobieta wyruszyła z Grodczanek do Kietrza, na roraty. Kiedy zbliżała się już do krzyża przy wodnym młynie, była umęczona. Coś się pojawiło na drodze. Sarna? Nie, nie. Człowiek! Młody. Kiedy już był blisko, zapytała, czy też idzie na roraty. Nie odpowiedział.  R o z p ł y n ą ł  się w powietrzu. Trochę dziwne to było, ale nie miała siły rozmyślać. Dowlekła się do kościoła, potem wróciła do Grodczanek. W chałupie i przy zwierzętach  robiła co  należy. Ale jakoś d z i w n i e słabowała. Przed wieczorem umarła.

To był Utopek! Co mu się nie spodobało, nikt nie wie.

Ja na tej trasie przy Troi czasem spotykam Brązowego Królika i bażanty; sarnę upolowałam w maju.

     

     

Do ostatniego na Troi mostku dojeżdżamy od drogi Sudice-Samborowice albo ścieżką rowerową z Pietrowic W. Jadąc z Pietr. miniemy  nikoforowski krzyż.

        

Cyprzanów, tu za kościołem w prawo, za torami w lewo i znów w prawo do  Trojoujścia. Troja po lewej, w lewym rogu Psina już z wodami Troi.

Przy Trojoujściu takie widoki

   

Samborowice wiele oferują, m.i. dworek na sprzedaż, przy nim dąb rpp.

   

   

Na cmentarzu podwójny grób nieznanych żołnierzy radzieckich, ofiar II wojny.

                            

Wkrótce więcej  z Pietr. W., Cyprzanowa, Samborowic.

            

    

10 stycz. i dwa dni temu przed 6tą rano

           

We środę otwarto Dino (Ś jak siukces). Tam nie przypomną wam np. że zapomnieliście o zapałkach, o swojej gazecie, że jest wasze ulubione coś. 'Kochana' Zosia w Kolporterze to robi. Obok niej nowo poznany Niko.

            

Uwaga! Mówi się!

Kilka językowych obserwacji, może zainteresują modnisiów i/lub oddalonych od j. polskiego.

Chyba tylko dziwacy oderwani od rzeczywistości używają dziś takich słów jak (za)dbać,, (za) troszczyć się, zająć się. Polska mówi pochylić się, np 'Wielka Orkiestra pochyla się nad chorymi dziećmi i starszymi.'

Jakiś trendsetter psuj wylansował 'dedykowany', bardzo już osławiony twór. Jednak parę dni temu usłyszałam dorzeczną osobę mówiącą o czymś dedykowanym zamiast 'przeznaczonym', 'skierowanym'. Brr.

Ludzi mówiących normalną polszczyzną przygnębia również  nagminne używanie słowa ciężki zamiast 'trudny'.

Polszczyzna przetrwała koszmarny czas zwisów męskich, maczug miażdżących, wsuwek damskich (krawatów, tłuczków do ziemniaków, kapci; ok 1977), skurzawki (ściereczki do kurzu; ok. 1968), a nawet wykonać telefon (zadzwonić; kilka lat temu). Zapewne przetrwa i dzisiejsze kwiatki.

(Przyznaję, że i ja poddawałam się modom, także językowym, popełniałam i popełniam błędy. Wiele radości sprawiłam S.J, kiedy przejęzyczyłam się nadużywając kolejny raz W naszym fachu nie ma strachu. Wytykano mi wielokrotnie garki (popr. 'garnki'), tylko jeden raz, ale boleśnie wytknięto moje 'szcz' zamiast 'strz' (np szczykawka zamiast 'strzykawka'), zapewne wyniosłam to z domu/podwórka. Sympatycznie poprawiono moje wziąść (popr. 'wziąć') i tą wiadomość ('tę').  Ale nigdy nie ubierałam płaszcza, butów, wam też odradzam.)



02:10, open123
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2014

Zaskrzypiał śnieg, ktoś puka, Nowy? 2015? 

Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok.

Żeby wam się darzyła pszeniczka i groch.

W komorze, oborze, na boisku daj Boże.

W każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje, żeby jedno było moje.

I  po śląsku dodam

Winszuja wom scenścia, zdrowia, chleba, nieba,

A pieniędzy wiele trzeba.

Żeby się zdarzyło dobre żniwo; owies, poganka, reż, kartofle też.

Żebyście ni pili gorzoły, bo to woda ze smoły.

(Znów skorzystałam z 'Tradycyjne zwyczaje i obrzędy śląskie' T. Smolinskiej)

Nowy Rok, nowe władze samorządowe, ale nasze oczekiwania nienowe. Pracy, mieszkań. Także skromniejsze i nie wymagające wielkich finansowych nakładów. Grażyna, Teresa, Halina, Marysia i inni chcieliby co miesiąc znaleźć w Kolporterze/aptece/Romanie etc choćby skromną kartkę A4 z informacjami UMiGu dla nas- co zrobili/robią/zrobią, planują co się zdarzyło, o co nas pytają; nie zaglądać daremnie  (kolejny miesiąc) do apteki w nadziei, że jest następny nr Rzeczy Powiatowej; w sklepach/sklepie zobaczyć kosz, do którego może włożyć olej, makaron, proszek do prania dla Ludzi w Potrzebie; nie uciekać do domu w połowie niedzielnego spaceru załamawszy się widokiem śmieci, brudu, i zaniedbania; koszy nieprzepełnionych śmieciami, więcej ławek (ja dodam, że z oparciem); placu zabaw dla dorosłych z ławkami, przyrządami.; ciekawszych, kolorowych Dni Kietrza, niekoniecznie za ciężkie pieniądze. Moje oczekiwania spełnią się może po roku 2015- n.p informacje dla turystów i miejscowych (kolorowe, ze zdjęciami i opisem) oraz  oznaczenie typu 'Tu do ... stał kościół ewangelicki', 'Zbiorowy grób ofiar wojny", "Zabytek i dzieło sztuki, ..."'Tu do ... była piekarnia Czerwińskiego',  'Przedwojenna fabryka czekolady', 'Powojenna wytwórnia napojów gazowanych', 'Zabytowy obraz związany z wielkim pożarem w 18..", 'Tu straszyła Biała Dama', 'Uwaga! Utopoce!", "Dawniej żłobek', "Skosztuj dawnej specjalności miasta żabich udek'. 'Pomnik przyrody,; dąb szypułkowy o obw ...cm, szacowany wiek 310 lat. Kiedy go posadzono, burmistrzem  był ... itp. Miasto nazywało się ... , a na tronie zasiadał ... .'

T r o j a                                                          

Podobno to trójdzielne ujście dało nazwę naszej niewielkiej na co dzień rzeczułce. Są niejasności co do źródeł Amazonki, z Troją jest podobnie? Rozmokłe polne drogi nie pozwoliły mi dojechać na rozeznanie wokół Braciszowa i kamieniołomów, dotarłam do Zopowy/Zopowej, stąd, jak Troja, płynę do Kietrza. Poniżej  zabytkowy ( przynajmniej sensie rychlikowskim) most w Zopowej i Troja po jego obu stronach.

   

(Podobny, ale większy i bardziej rozudowany most do zobaczenia w Bogdanowicach, nad Złotnikiem.)

W Zopowie w pobliżu Troi zeszpecony, ale nadal ciekawy dworek i wielkie zabudowania gospodarcze, oraz lipa nad lipami, 450cm obw. (We Włodzieninie stał kiedyś nad rzeką pałac; nadtrojowe ruiny zamków/ pałaców w w Nowej Cerekwi i Kietrzu  do zobaczenia w 'Kietrz i okolice1'.)

             

         

Kościół niedostępny, w jego zew. murach kaplica wnękowa, opodal zagadkowa kolumna.  Atrakcje liczne, m.i. dom z przylepionym krzyżem i płaskorzeźbą, inny dom, Miss Topola.

                        

                 

                          

Kolejna wioska to Zubrzyce, tu sporo mostów; remiza przy samej rzeczce, kościół niedostępny (okoliczna norma),zegar słoneczny jak na kościele w Dzielowie.                                  

        

Przy kościele stary bud. gosp. i cmentarz; liczne tajemnicze stare groby, Hilda zm. w 1939.

               

      

             

Z Zubrzyc płyniemy przez Włodzienin do Wojnowic.

                        

Obie wioski już cokolwiek przedstawiałam, budynku dawnej słodowni i zielonego domu z loszkiem w Wojnowicach jeszcze nie.

   

Tej niedzieli mijałam liczne zwłoki ptaków, drapieżnego już pokazałam, były też dwa małe koło Włodzienina i jeden w N. Cerekwi. Były i milsze rzeczy- sarna przy polnej drodze, z której zawróciłam -duże błota-,  widok na Branice/Zubrz./Zop., stado ptactwa,   różowawy obłok na przytrojowej łące pod N. Cerekwia.

  

  

Teraz przypływamy i odpływamy z Nowej Cerekwi, potem z Kozłówek do Kietrza.

                     

                                         

  W Kozłówkach po dawnym młynie została tama.   

 

O Kozłówkach i Kietrzu (sporo) o N. Cerekwi (mniej) też  już było.(cdn)

***

Św. Szczepan poprószył pierwszym śniegiem. Tej przedwoj. pokrywy z Okopowej jeszcze nie pokazywałam.


 

        


    



 

 




 

20:53, open123
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 grudnia 2014

Pierwsza tura, druga tura, wkrótce wybory uzupełniające? W międzyczasie Święta,

skorzystam z tradycyjnych życzeń składanych w Wigilię:

Na dolinie stoi kamień,

Sam Pan Jezus siedzi na niem.

A Najświętsza Panieneczka

Kładzie kwiatki do wianeczka.

Trzej królowie w srebrze, w złocie

Przyglądają się robocie,

Niechże u nas, ludzie prości,

Tylko radość w sercu gości.


Były przedświąteczne porządki; czego to ja nie mam.

Pod choinką na Langenowskiej kocie maleństwo, nieco dalej czujne psy; na Raciborskiej różne atrakcje, m.i. wigilijne róże u Sióstr

                               

                    

                          

  Na Żeromskiego w połowie paźd. kwitną malwa, nagietek i ogórecznik lekarski; jak donoszą dobrze poinf. źr. Gazowni od 1 stycz. podobno ma już tu nie być, budynek zapewne na sprzedaż.

 

                  

     

Na Promenadę i dalej? Najpierw tajemniczy właz tuż za UMiGiem


W nie moim kietrzańskim ogrodzie

I gdzie indziej w mieście; pies to Luna?

Tego dnia ponad 50 sztuk ptactwa nawozi nasze parapety i zdobi okna, a pechowcom zatyka komin (o tym ostatnim wiem od gazowego fachowca).

 Chemia gospodarcza Haliny już i na Matejki

           

                           

Połowa grudnia

              

     

Kto tak brzydko 'informuje' ? Nieprzyjaciel Kietrza?

        

DK gościł wystawę obrazów i zdjęć okolicznych artystów. Ja obejrzałam to wcześniej w Pietrowicach W.

                                    

        

                  

Niechciane buty, niedoszła biogazownia

                             

   Świąteczne panforte prosto z piecyka, płaska minimalistyczna choinka      

                               

Pochodząc z różnych okolic Kietrzanie także w Wigilię się różnią. Jedni jedzą lub tylko pamiętają kresową kutię,  inni moczkę śląską lub góralską kaszę ze śliwkami. Zupy wigilijne też z nas różnią, oto przepis na śląską wilijną zupę grochową:

25dkg grochu, 1 seler, 1 marchew, 2 ziemniaki, 5 dkg masła, 3 dkg mąki, 2 l wody, sól

Namoczony w przeddzień groch gotować do miękkości, dodać pokrojone warzywa i ziemniaki. Gotować tak,  by się groch i reszta rozgotowały; posolić, jeśli trzeba dolać wody. Z mąki i masła zrobić zasmażkę, dodać do zupy.

T. Smolińska w 'Tradycyjne zwyczaje i obrzędy śląskie' podaje przepisy także na  inne potrawy wigilijne- zupę migdałową z ryżem, siemieniotkę,  kaszę jaglaną na sypko, moczkę, makówki. Także na kutię, zapewne dlatego, że przywędrowała z kresów na Śląsk.

Profesor K. Gładkowski w 'Kanzel/Ambona ...' podaje wypowiedzi przedwojennych mieszkańców Rozumic. Wśród świątecznych dań wymieniają oni słodko kwaśną zupę zrobioną m.i. z piernika (na koniec dodawano do niej pieczoną kiełbasę), nie każdy to lubił. U X gotowała taką zupę służąca u nich polska dziewczyna z Kietrza. Jedzono też w Święta wędzoną kiełbasę i kartofle w mundurkach z kiszoną kapustą, w każdym domu podawano też gęś, a do picia jako zdrowe w ten świąteczny czas szło ciemne piwo.

15:11, open123
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 grudnia 2014

Różna zwierzyna daje się zobaczyć, niestety, szybko umyka. Na trasie Trzebom-Grodczanki w lipcowe przedpołudnie ujrzałam padalca (wijące się długachne szarawo brązowe sznurowadło), kilka minut później jaszczurkę zieloną. Innym razem  koło cmentarza w Pilszczu z zielonej jeszcze pszenicy ciekawski łebek wystawiła młoda sarna, tuż za Zatorzem drogę przebiegł rudy rudy lis. Przed Rozumicami  od strony Pilszcza Os. z dojrzałego zboża wyskoczyła i dalej skacząc umknęła dorosła sarna. Od drogi w gąszcz Gipsowni odleciał błotniak zbożowy, a tuż za  skrzyżowaniem do Ś.W. i Rozumic kilka razy drogę przebiegała mi nieduża brunatna łasica. Zające, lisy, dzik, sarny, motyle i ptactwo rozmaite, etc. Niestety, często jest to martwa natura.

To był dla mnie pełen drenujących katastrof rowerowych i koni, bocianów; poniżej koń z Rohowa i dwa inne z Opawy, bocian z Baborowa.

Jadąc do Bieńkowic niepotrzebnie robię wielką rowerowa pętlę; ale wspomnienie tego widoku przy wjeździe do Bojanowa łagodzi obyczaje.


Biedronkowate, 'goła' pod Sudicami i mączniakówka w Księżym Polu

Też na 'b'; pechowego borsuka zobaczyłam na poboczu  drogi Nasiedle-Niekazanice,  tuż po dożynkach.

Jeż przy drodze Krzanowice-Bojanów

Niedzielne popołudnie, droga Sudice-Trzebom, tu młody zajączek i żaba? ropucha?

Pod Rohovem chyba bufo viridis, ropucha zielona. Znam ją -chyba- z obrazka, teraz zwłoki, kiedy wreszcie spotkam żywą?


Wiosną tuż przed Ściborzycami W. leży sarni szkielet.

A na trasie Włodzienin-Bogdanowice w lipcową niedzielę leży m.i.  ten pechowiec.

Niedzielny poranek, ostatnie domy Kietrza przy drodze do Czerwonkowa, co się stało?


Kozy w Rohovie ciszą się życiem.

Owady wiedzą, że nie przykładałam się w szkole do biologii, ochoczo mnie odwiedzają i zmuszają do wertowania książek, często bezskutecznie. Chrabąszczowaty biegał sobie w lipcu, niekompletnego  'patyczka' znalazłam rano (również na podłodze).




Tego też znalazłam, na drodze Lubotyń-Gniewkowice; listkowiec cytrynek jak tuszę.

.

Maciowakrze, obok kościoła; u kowali życie wre. Z przyrostem nie ma problemów.

Ślimaki, moja specjalność, te na krzyżu Fleischera naprzeciw gazowni; na świat przypełzł mały ślimaczek?

Kiedy na cmentarz w Pilszczu przyjechałam z zagranicznymi gośćmi, przy jednym z grobów zobaczyliśmy ptasie szczątki. M. sugeruje jakiś mroczny obrzęd.

Grodczanki, arboretum jesienią


Wieczorową porą przy cukierni Gałeckich


Nowa Cerekiew,  w pobliżu cmentarza

Róża bez kolców; Sucha Psina, przy kościele

Jesienne kwiaty w Nasiedlu

Pod Łamańcem

Na działce koło cmentarza

Jabłoń w Opawie

Po raz pierwszy budleje zobaczyłam w Czerwonkowie, potem także w Pietrowicach W., ten dekoracyjny krzew stał się plagą w W. Brytanii.

W Kobierzycach jest kilka lamusów, ten się zieleni.

(cdn)

Różne

Ten lokal na Głubczyckiej  nie ma szczęścia, wcześniej przez kilkadziesiąt lat gościł fryzjerstwo.

23:53, open123
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2